Polacy do meczu z Rosjanami przystąpili po ostatnich zwycięstwach z Argentyną i Włochami, jako trzecia drużyna w tabeli Pucharu Świata. Rywale w Japonii grający dotychczas w kratkę byli na miejscu piątym. Sborna do Kraju Kwitnącej Wiśni wprawdzie nie przyjechała w najmocniejszym składzie, ale wciąż do dyspozycji fińskiego szkoleniowca Tuomasa Sammelvuo byli tacy gracze jak Siergiej Grankin, Iwan Jakowlew czy Paweł Krugłow. Pojawiły się też głosy, że Rosjanie w meczu z biało-czerwonymi zagrają z większą motywacją niż z jakimkolwiek innym rywalem na tym turnieju.

I faktycznie od początku było widać, że rywalom bardzo zależy na pokonaniu mistrzów świata. Rosjanie wypracowali sobie niewielką przewagę i starali się grać twardo. To wszystko jednak tylko do czasu, gdy drużyna Vitala Heynena wzmocniła zagrywkę. Kilka potężnych uderzeń i nasi przeciwnicy zaczęli popełniać błędy, a po ich przewadze zostało tylko wspomnienie. Po fantastycznym ataku Bieńka było już 22:18 dla naszych siatkarzy. Wydawało się, że jest po secie, ale nieoczekiwanie Sborna doprowadziła do wyrównania. Dużo krwi naszym przyjmującym napsuł Andriej Surmaczewski. Rywale mieli setbole i wykorzystali trzecią okazję.

Nasi siatkarze mieli przewagę w pierwszym secie, ale Rosjanie odrobili straty

Taki obrót spraw podziałał na Polaków jak płachta na byka. Przewaga naszych siatkarzy w drugiej partii rosła z minuty na minutę. Klasą dla siebie był Aleksander Śliwka, który skutecznie atakował i z prawej i z lewej strony. Raz popisując się dynamicznym zbiciem, by za chwilę ośmieszyć rosyjski blok technicznym zagraniem. Było już 16:10, ale rywale znów pokazali, że ręka na zagrywce im nie drży i po serii mocnych serwów Voronkowa odrobili cztery punkty. Nasi siatkarze zachowali jednak zimną krew. Leon rozbijał na niebotycznym zasięgu podwójny i potrójny blok, a seta zakończył skutecznym flotem Bieniek.

Bartosz Kurek wraca do formy

Polacy znakomicie rozpoczęli trzecią partię. Kłos wygrał efektownie pojedynek na siatce z Jakowlewem i wynik brzmiał 8:5. Za chwilę nasz środkowy dołożył punkt atakiem, a potężnym ciosem z lewego skrzydła poprawił Leon. Taka gra biało-czerwonych na każdym mogła zrobić wrażenie. A później Leon poszedł zagrywać i udowodnił dlaczego jest uważany za najlepszego siatkarza na świecie. To nie były serwisy. To były pociski rakietowe przed którymi Rosjanie nie byli w stanie się nawet uchylić. O ich przyjęciu nie mogło być nawet mowy. 25:18 - Sborna była jak bokser, który słania się na nogach przy linach ringu.

Wilfredo Leon rozstrzelał Rosjan zagrywką

Biało-czerwoni widząc tę sytuację w kolejnym secie chcieli zakończyć mecz. Od początku wywalczyli kilkupunktową przewagę, by nie dawać rywalom niepotrzebnych złudzeń. Trzeba przyznać, że Rosjanie bronili momentami nieprawdopodobnie i nie mieli zamiaru poddać się bez walki. Ambicji nie można im odmówić, ale Polacy byli lepsi i udowodnili to wygrywając seta do 22.

Nasi siatkarze zagrali świetny mecz, ale na radość nie mają wiele czasu. Już jutro o 5:30 kolejne spotkanie Pucharu Świata - z Egiptem.

Polska - Rosja 3:1 (25:27, 25:21, 25:18, 25:22)