W opartym na prawdziwych wydarzeniach filmie młody, ambitny i zawsze nienagannie ubrany Tesla, wraz z przedsiębiorcą Georgem Westinghousem (Michael Shannon), rzuca wyzwanie ówczesnej gwieździe wśród naukowców, Thomasowi Edisonowi (Benedict Cumberbatch).

Jak zauważył producent filmu Basil Iwanyk, Hoult wniósł do filmu mnóstwo szalonej energii. Aktor, po lekturze autobiografii Tesli „My Inventions”, nie krył fascynacji swym bohaterem:

Był eteryczny, jak z innego wymiaru. 

Cumberbatch stwierdzał zaś krótko:

Westinghouse i Edison wyprzedzali swymi wizjami świat o jakieś dziesięć lat. Tesla o jakieś sto.

To Tesla mówił - w XIX wieku - że cały świat będzie się w przyszłości widział i porozumiewał na odległość.

Przygotowując się do roli, Hoult nie tylko czytał mnóstwo o Tesli, lecz także słuchał muzyki Davida Bowiego. Jak pamiętamy, Bowie grał Teslę w „Prestiżu” Christophera Nolana (2006).

Tesli przywrócono należyte miejsce w historii nauki. Nie bez powodu najbardziej cool współczesny samochód nazywa się Tesla

 – puentował scenarzysta filmu Michael Mitnick.

"Wojna o prąd" ukazuje kulisy morderczej rywalizacji Edisona i Tesli o to, który system elektryczny zrewolucjonizuje nie tylko współczesny obu wynalazcom świat, ale cały następny wiek. Znakomite kreacje aktorskie Michaela Shannona („Kształt wody”, serial „Zakazane imperium”) jako inwestora i wynalazcy George’a Westinghouse’a oraz Toma Hollanda („Spider-Man: Daleko od domu”), wcielającego się w postać magnata biznesu Samuela Insulla, uzupełniają tę niewiarygodnie wciągającą, opartą na prawdziwych wydarzeniach opowieść o pełnej dramatyzmu wojnie o prąd. „Wojna o prąd” w kinach od 11 października!