Pierwsze pięć pojedynków mistrzowie świata rozegrali w Fukuoce. Turniej zaczął się tuż po zakończeniu mistrzostw Europy, w których Polacy zdobyli brąz i trener Vital Heynen początkowo korzystał przede wszystkim z zawodników, którzy nie brali udziału w czempionacie Starego Kontynentu. Stopniowo jednak w coraz większym wymiarze wprowadzał czołowych graczy.

W Hiroszimie dodatkowo do drużyny dołączył kapitan Michał Kubiak, który ostatnie kilka dni spędził w kraju. W składzie na spotkanie ze "Sborną" znalazło się więc 12 siatkarzy, którzy chcieli po ME wystąpić też w PŚ oraz wracający japońską imprezą do kadry po kwietniowej operacji kręgosłupa Bartosz Kurek i Bartosz Kwolek.

Rosjanie, z trzema zwycięstwami i dwiema porażkami, plasują się na piątym miejscu. Chcieliby zatrzeć gorsze wrażenie z ME, z których - jako obrońcy tytułu - odpadli w ćwierćfinale. Fiński trener Tuomas Sammelvuo, który w przeszłości był zawodnikiem Zaksy Kędzierzyn-Koźle, w Japonii ma do dyspozycji głównie młodych i rezerwowych zawodników. W drużynie ma jednak m.in. doświadczonego rozgrywającego Siergieja Grankina i dobrze radzącego sobie w tym sezonie środkowego Iwana Jakowlewa.

Biało-czerwoni poprzednio ze "Sborną" zmierzyli się trzy miesiące temu. W półfinale Final Six Ligi Narodów górą byli rywale, którzy potem wygrali całe rozgrywki, a Polacy zajęli trzecie miejsce.

Mecz Polska - Rosja w środę o godz. 8. Transmisja TVP Sport i Polsat Sport