Kornel Morawiecki - legendarny działacz opozycji antykomunistycznej i założyciel "Solidarności Walczącej" - zmarł w poniedziałek po ciężkiej chorobie. Miał 78 lat. Po jego śmierci przypominane są słowa, które przez lata wypowiadał w przestrzeni publicznej. W mediach społecznościowych odświeżono jednak prawdziwą "perełkę". To wypowiedź z czasów, gdy demokracja w Polsce była jeszcze bardzo młoda. Morawiecki zwracał się do Lecha Wałęsy.

- Brak jest prawdy, brak jest solidarności, brak jest wolności - nieprawda, że ona już jest, brak jest demokracji, brak jest sprawiedliwości. Panie Lechu Wałęsa, kto jest za to winien, no kto? Oczywiście my też, to prawda, pan na nas zrzuca. Ale głównie przecież pan! Przecież pan odpowiada za to, co się działo podczas kolejnych rządów, za całe te cztery lata, za sytuację w dużym stopniu straconą. Bo zmiany są, ale postępu nie ma

- mówił

Już wtedy Kornel Morawiecki mówił o tym, że "sytuacja przerosła Lecha Wałęsę".

- To cofanie się nawet pod pewnymi względami, tak jak słyszeliśmy w tych tragicznych głosach pani, która nie ma za co utrzymać siebie i dzieci. To cofanie również jeżeli chodzi o te ideały, o które razem walczyliśmy, o te wielkie ideały, o Polskę. Pan występuje często, że pan nic nie może. Być może, że przerosła pana sytuacja. Pan swoje zrobił, ale pan jest otoczony gronem klakierów, potakiwaczy i agentów

- stwierdził Morawiecki.

Warto zwrócić uwagę na klasę i kulturę wypowiedzi Kornela Morawieckiego. A teraz przypomnijmy, jak w obliczu jego śmierci zachował się Wałęsa:

O zmarłych w naszej chrześcijańskiej kulturze nie należy mówić źle, problem w tym, że z mojej perspektywy pod ten adres nic dobrego nie mam do powiedzenia

- napisał na Facebooku.

Różnica widoczna jest gołym okiem. Oceńcie państwo sami.