W 2008 roku w Pekinie o złoto walczyła m.in. z Mają Włoszczowską. Polka na metę dojechała jako druga.

Dziś Spitz pożegnała się z kibicami po raz ostatni startując w zawodach. W mistrzostwach świata w kolarskim maratonie w szwajcarskim Graechen zajęła dziesiąte miejsce. Do zwyciężczyni Francuzki Pauline Ferrand Prevot straciła 12.25.

Spitz w pierwszych zawodach w kolarstwie górskim startowała w 1993 roku. Wówczas nie miała nawet własnego roweru. Później jej kariera potoczyła się szybko i okraszona była wieloma sukcesami. Największy osiągnęła w Pekinie, zdobywając olimpijskie złoto. Cztery lata wcześniej w Atenach była trzecia, a w 2012 roku w Londynie druga. Przed trzema laty w Rio de Janeiro zajęła piąte miejsce. Ma po siedem medali mistrzostw świata - na zwykłym dystansie i w maratonie.

Pięknie byłoby zakończyć karierę w Tokio, ale brakuje mi już motywacji do ciężkiego treningu. To tylko i aż rok. Nie cieszę się już na każdy trening, więc nie było sensu tego ciągnąć"

- powiedziała Spitz, która z zawodu jest... chemiczką.

Często wypowiadała się także bardzo ostro na temat dopingu. Nie ukrywa, że jest za tym, by każdy sportowiec złapany na stosowaniu niedozwolonych środków był natychmiast dożywotnio dyskwalifikowany.

Na razie Spitz nie zdradziła swoich planów na przyszłość.