W połowie września cztery osoby w przedsionku katedry w Świdnicy w trakcie odprawianej Mszy świętej - wznosiły okrzyki, odtwarzały muzykę i próbowały wywiesić tęczową flagę. Prokuratura postawiła im zarzuty złośliwego zakłócania nabożeństwa.

- 24-letnia mężczyzna przyznał się, że miał ze sobą tęczową flagę i chciał ją zawiesić w kościele. Wyjaśniał, że wcześniej przez całą noc i nad ranem spożywał duże ilości alkoholu wspólnie z dwiema zatrzymanymi z nim kobietami: 41-letnią i 49-letnią. Kobiety częściowo się przyznają, choć zasłaniają się niepamięcią z powodu upojenia alkoholem

- mówił prokurator rejonowy w Świdnicy Marek Rusin.

- Naruszanie świętości świątyń jest zawsze złym znakiem. Każde targnięcie się na Boga i Jego znaki oznacza głęboki upadek człowieka, albowiem Bóg jest miłością. Kto nie ma szacunku dla miłości, nie uszanuje też żadnej innej wartości

- komentował ks. Daniel Marcinkiewicz, rzecznik świdnickiej kurii.

Do tego skandalu odniósł się dziś premier Morawiecki podczas wystąpienia w tym mieście.

- Wiele rzeczy trzeba ustawić z powrotem na nogach. Bo Polska była pod wieloma względami postawiona na głowie - zaczął premier.

- Nawet tu w Świdnicy niedawno [doszło do] ataku tych najprawdopodobniej nietrzeźwych osób z tęczową flagą podczas naszych świętych okoliczności, naszej mszy świętej. Nie wolno dopuszczać do bezczeszczenia naszej wiary, naszej religii, naszych świętości. To jest niedopuszczalne

- podkreślił.

- Będziemy bronić naszej wiary, naszej tradycji, naszej kultury. To jest fundament polskości. Polskość to solidarność, polskość to wierność ideałom i polskość to wolność. My reprezentujemy te wartości – Prawo i Sprawiedliwość

- zapowiedział.