Zrobiłem dziwną karierę. Dotąd nie odkryłem, jak właściwie chcę grać. Przez ostatnie lata głównie stawiałem sobie pytania. Ale może pewnego dnia pojawią się odpowiedzi"

– oceniał swoją karierę John Coltrane w wywiadzie w 1966 r., rok przed swoją śmiercią. Był wtedy gwiazdą jazzu, miał na koncie płyty "Blue Train" (1957) i "A Love Supreme" (1964), jedne z najważniejszych dla rozwoju gatunku.

Do okresów, w których Coltrane nagrywał te płyty przenosi widzów dokument Johna Scheinfelda, "Chasing Trane. Historia Johna Coltrane'a". Będzie go można zobaczyć w poniedziałek, 23 września, w 15 kinach w Polsce. Tego dnia, 1926 roku, w miasteczku Hamlet w Karolinie Północnej na świat przyszedł John William Coltrane, na którego wszyscy mówili Trane.

Jego ojciec był kaznodzieją, mama śpiewała i grała w kościele. Stąd, jak przekonują rozmówcy w "Chasing Trane. Historia Johna Coltrane'a", jego muzyka była uduchowiona. Sam Trane, cytowany w książce "Coltrane według Coltrane’a" pod redakcją Chrisa DeVito, mówił: "moim celem jest prowadzenie życia prawdziwie religijnego i wyrażanie tego przez muzykę (…) Moja muzyka jest duchowym wyrazem tego, kim jestem – mojej wiary, mojej wiedzy, mojej jaźni".

W filmie o saksofoniście wypowiadają się znakomici muzycy - nie tylko jazzmani - jego współpracownicy, fani. Wśród nich m.in. Carlos Santana, Wynton Marsalis, Bill Clinton, raper Common, Sonny Rollins, Wayne Shorter oraz członkowie rodziny Coltrane’a, w tym jego syn, saksofonista jazzowy Ravi Coltrane. Są też archiwalne wypowiedzi samego Trane’a (czyta je Denzel Washington), a także Milesa Davisa. Trane i Miles grali razem przez kilka lat. Najbardziej znanym efektem ich współpracy jest płyta "Kind of Blue" z 1959 roku, album, który znalazł się na pierwszym miejscu wielu zestawień najważniejszych płyt jazzowych w historii.

W filmie "Chasing Trane. Historia Johna Coltrane'a" perkusista grupy The Doors, John Densmore, mówi o "Kind of Blue", że to album wyjątkowy, bo podoba się nie tylko fanom jazzu. Album, który łamie wszelkie ówczesne jazzowe konwenanse i który stał się katalizatorem kariery Coltrane’a.

Choć nie był lubiany przez wszystkich – w filmie jego przyjaciele wspominają, że bywały takie koncerty Trane’a, podczas który połowa publiki opuszczała salę – to pozostawał wierny swojemu stylowi. Jak mówi Santana, "niektórzy grali bluesa, inni jazz, a Trane grał życie". Przekraczał muzyczne bariery, "robił z saksofonem to, co Jimi Hendrix z gitarą" – pada w filmie.

Prawdziwe ryzyko niesie brak zmian. Muszę czuć, że ku czemuś podążam. Jeśli przy okazji zarabiam, nie ma sprawy. Ale wolę zmagania. Naprawdę, kurczę, zależy mi na zmianach"

– mówił Coltrane w wywiadzie dla "Newsweeka" w 1967 r.

Lata 60. to był okres największych tryumfów muzyka. Z tego okresu pochodzi materiał, który znalazł się na płycie "Blue World".

"Blue World" zostało zarejestrowane w 1964 r. jako soundtrack do filmu "Le chat dans le sac", którego reżyserem był Gilles Groulx. Coltrane zagrał na nim kilka swoich starszych kompozycji z tymi samymi muzykami, z którymi zarejestrował album "A Love Supreme". W filmie Gillesa można usłyszeć tylko fragmenty muzyki Coltrane’a. Na "Blue World" znalazły się kompozycje wcześniej niepublikowane. Utwory zostały zremasterowane z oryginalnej analogowej taśmy matki.

"Blue World" to kolejna płyta z niewydanymi wcześniej kompozycjami Coltrane’a. W zeszłym roku ukazał się album "Both Directions At Once: The Lost Album" z jego utworami z 1963 roku.

W książce "Coltrane według Coltrane’a" autor przytacza wywiad z muzykiem, z tego samego 1963 r., który podczas występów Trane’a w Oslo przeprowadziła norweska dziennikarka. Kiedy poprosiła go, by w księdze pamiątkowej wpisał kilka taktów swojej ulubionej kompozycji ten zapisał pierwsze takty "Naimy", utworu, który napisał dla swojej pierwszej żony.

Kompozycję można usłyszeć na płycie "Blue World". Premiera w piątek, 27 września.

John Coltrane zmarł na raka wątroby 17 lipca 1967, miał 40 lat.