Wystarczy tylko trochę konsekwencji służb i dowiemy się nie tylko tego, gdzie trafiają osady z „Czajki”, ale dokąd w ogóle trafiają śmieci z Warszawy. Dziś PiS uzbroiło już Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w narzędzia śledcze, które umożliwiają sprawdzenie tych wszystkich rzeczy. Po mafii reprywatyzacyjnej i VAT-owskiej czas na skończenie z patologiami na rynku śmieciowym. Złe to wieści dla PO. Kto wie, może gdy smród stanie się nie do wytrzymania, sami mieszkańcy stolicy zaczną szukać winnych. Wtedy już nikt nie łyknie kłamstw o złym PiS. Smród już tak ma, że jak się przylepi, to niełatwo go zmyć.