- To ostatni moment na zmiany w założeniach Wspólnej Polityki Rolnej na kolejne lata, dlatego czekam na wszelkie sygnały i pomysły na rozwój rolnictwa ekologicznego – apelował minister Ardanowski podczas Krajowych Dożynek Ekologicznych w Przysieku (woj. kujawsko-pomorskie). I dodał, że dyskusja o problemach polskiego rolnictwa ekologicznego pozwoli lepiej zająć się jego rozwojem.

- Ci, którzy jeszcze kilka lat temu uważali rolnictwo ekologiczne za hobby zapaleńców, dziś widzą potężną gałąź rynku i producentów, których produkty podbijają serca światowych konsumentów

- stwierdził minister. Przekonywał, że szansą polskiego rolnictwa jest postawienie na jakość. - Na najlepszą żywność na świecie, a nie na ilość tej żywności – podkreślał.

Do wypowiedzi Ardanowskiego odnieśli się przedstawiciele branży.

Z wielką satysfakcją odnotowujemy, że pan minister jest przychylny polskim producentom żywności ekologicznej. Wiemy, jak zapewnić polskiemu rolnictwu ekologicznemu dynamiczny rozwój i jesteśmy gotowi do współpracy z rządem

– zadeklarowała Krystyna Radkowska, prezes zarządu Polskiej Izby Żywności Ekologicznej, czyli organizacji sektorowej, zrzeszającej rolników, przetwórców i sprzedawców branży certyfikowanej żywności ekologicznej.

Sformułowała cztery kluczowe dla branży postulaty, których realizacja pozytywnie wpłynęłaby na rozwój rynku ekoproduktów w Polsce, w tym ekożywności. 

„Po pierwsze, postulujemy obniżenie do zera podatku VAT na wszystkie produkty ekologiczne - od żywności, przez biodegradowalne opakowania, produkty wytwarzane z ekologicznych materiałów, np. z bawełny organicznej aż po produkty wykonane z tworzyw recyklingu”

– powiedziała Radkowska. 

Kolejny postulat to obligatoryjna obecność żywności ekologicznej w zbiorowym żywieniu. „We Francji i innych krajach szybki rozwój tego rynku był możliwy, bo zostały wprowadzone progi, które musiały spełniać placówki żywienia zbiorowego: szkoły, przedszkola, szpitale, domy opieki. To było najpierw kilka procent, np. 5 proc., potem 10 proc., 15 proc. Coraz więcej żywności podawanej w tych miejscach musiało być ekologiczne. To byłby olbrzymi krok dla polskich producentów, bo pozwoliłby odpowiedzialnie planować rozwój na długie lata, kiedy zapewniony i znany byłby rynek zbytu. Po co odkrywać Amerykę, skoro inne kraje już dały dobre, sprawdzone przykłady?” – argumentuje prezes PIŻE. 

„Po trzecie, apelujemy o  zwiększenie dotacji dla upraw ekologicznych i wsparcie całego procesu tworzenia żywności ekologicznej od pola do talerza. Zwiększenie tych dopłat byłoby istotnym bodźcem dla rolników rozważających przejście z produkcji konwencjonalnej na dużo ambitniejszą produkcję ekologiczną. I po czwarte, postulujemy doskonalenie przepisów ułatwiających przetwórstwo w gospodarstwach

– zakończyła Radkowska. 

W Przysieku, gdzie na dożynki przyjechali rolnicy ekologiczni z całego kraju, minister Ardanowski zachęcał do podejmowania nowych możliwości zbytu produktów przez wykorzystanie sprzedaży internetowej czy łączenie dostawców ze zorganizowanymi odbiorcami.

„To właśnie robimy i to od lat - wspieramy mniejsze gospodarstwa rolne współpracując zarówno z sieciami handlowymi, jak i z odbiorcami indywidualnymi w ramach własnego sklepu internetowego”

– powiedział nam Łukasz Gębka, członek zarządu PIŻE i prezes Farmy Świętokrzyskiej - jednej z największych polskich firm oferujących ekologiczne warzywa, owoce oraz przetwory.

„W rolnictwie ekologicznym tkwi ogromny, niezrealizowany potencjał. Bardzo się cieszę, że pan minister Ardanowski to dostrzega. Warto stawiać na rolnictwo ekologiczne, bo to rolnictwo przyszłości. Gwarantuje plon bez chemii, sztucznych nawozów i pestycydów, a jednocześnie zapewnia ochronę gleby i wody oraz generuje najwyższej jakości produkty”

– zapewnia Łukasz Gębka. 

Choć żywność ekologiczna w Polsce zyskuje na popularności, to nadal daleko nam do Europy Zachodniej. Badania wskazują, że statystyczny Kowalski na żywność ekologiczną wydaje poniżej 10 euro rocznie, podczas gdy Niemiec – 100 euro, a Duńczyk – 200 euro.  Polscy rolnicy ekologiczni mają problem ze zbytem swoich produktów i w rezultacie albo wracają do produkcji konwencjonalnej, albo znajdują odbiorcę swego surowca poza krajem, gdzie dokonuje się jego przeróbki, a potem gotowy produkt wraca na polskie półki, ale już jako zagraniczny.