Żółta kartka dla zawodników Lechii Gdańsk otrzymali Maciej Gajos, Filip Mladenovic i Daniel Łukasik.

Zawodnikom Korony Kielce przypadły dwa żółte kartoniki. Ujrzeli je Mateusz Spychała i Ognjen Gnjatic.

Mecz sędziował sędzia Jarosław Przybył (Kluczbork).

Po meczu Lechia – Korona (2:0) powiedzieli:

Mirosław Smyła trener Korony Kielce skomentował mecz w następujący sposób:

„Można powiedzieć, że do straty bramki mieliśmy pomysł na grę, realizowaliśmy założenia i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Przeprowadziliśmy kilka składnych kontrataków, z których jeden powinien zakończyć się bramką. W piłce tak bywa, że po jednym indywidualnym błędzie w polu karnym dostaje się gola i wtedy wszystko się sypie".

- mówił.

W drugiej połowie podjęliśmy próbę gry bardzo otwartej, ale tak naprawdę nie stworzyliśmy w tym meczu nic wielkiego, a mogliśmy się nadziać na kontry gospodarzy. Druga bramka była tego konsekwencją i Lechia wygrała zasłużenie. Po tym spotkaniu mamy konkretny obraz zespołu, mamy informację, nad czym trzeba pracować i co poprawić. W wielu momentach odbijaliśmy się od silnych zawodników Lechii i mieliśmy problemy stworzenia nie tylko sytuacji, ale właściwie czegokolwiek. Przy wyniku 0:2 nabiegaliśmy się bardzo dużo, ale nic to nie dało

- dodał.

Z kolei Piotr Stokowiec trener Lechii Gdańsk cieszył się ogromnie z trzech punktów.

Bo to nie był prosty mecz, tylko mecz z gatunku +pułapka+. Korona często broniła się głęboko, bo Ognjen Gnjatic schodził do linii defensywy i rywale grali systemem 5-4-1. Goście wyprowadzali jednak groźne kontry

- powiedział.

Nie jest sztuką utrzymywać się przy piłce, tylko trzeba zdobywać bramki. Te konkrety mieliśmy i jestem zadowolony, bo poradziliśmy sobie z rozgrywaniem ataku pozycyjnego. To był niewdzięczny mecz, ale kontrolowaliśmy go i w decydującym momencie zadaliśmy ciosy. Przed nami intensywne dni, bo we wtorek czeka nas konfrontacja w Pucharze Polski, a później spotkania ekstraklasy

- ocenił.

Nie potrafię powiedzieć, kto zagra w Wejherowie z Gryfem. Więcej będę wiedział po raporcie medycznym. Lekki ból w nodze zgłosił Artur Sobiech, delikatnie coś tam odczuwał Lukas Haraslin i dlatego zmieniliśmy tych piłkarzy. Kilka korekt będzie, ale rewolucji nie należy się spodziewać, bo traktujemy Puchar Polski poważnie i nie ma czasu na eksperymenty. Musimy grać tym, co mamy najlepszego, chociaż chcemy wprowadzać trochę świeżości i młodzieży. Ewentualne zmiany to będą raczej retusze”

- podsumował Stokowiec.