III Toruński Marsz Równości rozpoczął się i zakończył na Bulwarze Filadelfijskim nad Wisłą. Trasa wiodła wzdłuż murów Starego Miasta i liczyła ok. 5 kilometrów. Wśród haseł, które uczestnicy mieli na transparentach były m.in.:

"Kochane nasze dzieci, idziemy po wasze prawa", "Kochanie bądź sobą", "Jesteś moją miłością", "Tęczowe rodziny nie są zagrożeniem dla dziecka", "Człowiek człowiekowi człowiekiem", "Kocham, wspieram i szanuję".

Uczestnicy marszu mieli ze sobą tęczowe flagi, torby i parasole, a niektórzy mieli również tęczowe elementy ubioru. Opowiadali się za równymi prawami środowisk LGBT, legalizacją związków partnerskich, umożliwieniem wychowywania dzieci w rodzinach nieheteronormatywnych.

Wskazywali, że związki homoseksualne są normalnymi rodzinami, które ich zdaniem mogą wychowywać dzieci i nie są dla nich zagrożeniem, a jako takie zagrożenie wskazywali homofobię i nietolerancję.

Przebiegowi marszu nie towarzyszyły żadne poważne incydenty. Wszystko przebiegło spokojnie. Siły i środki zadysponowane przez policję do ochrony okazały się wystarczające i adekwatne"

- powiedział mł. asp. Wojciech Chrostowski z zespołu prasowego KMP w Toruniu.

Jedno ze zgromadzeń przeciwstawiających się marszowi równości przybrało charakter modlitwy. Kilkadziesiąt osób odmawiało na Rynku Staromiejskim różaniec w intencji odnowy moralnej Polski.

- Modlimy się o przemianę Polski. "Żeby Polska była Polską", żeby dali nam spokojnie żyć. To jest obwoźny cyrk. Ci sami ludzie jeżdżą po całej Polsce - mówiła jedna z kobiet modlących się na Rynku Staromiejskim.

Pytany kilka godzin przed rozpoczęciem III Toruńskiego Marszu Równości o tę ideę przewodniczący Rady Mediów Narodowych, poseł PiS Krzysztof Czabański ocenił, że "wszystkie demonstracje mające zgodę odpowiednich władz są demonstracjami legalnymi".

Każdy obywatel ma prawo manifestować swoje poglądy i przekonania. Byle byłoby to robione bez narzucania siłą tych poglądów komuś innemu i bez obscenicznych scen, które niestety w różnego rodzaju demonstracjach się zdarzają. (...) Marsze Równości w Polsce trzeba ocenić bardzo negatywnie, bo widać, że jest to marsz objazdowy, jeżdżący od miejscowości do miejscowości i nie wyraża poglądów mieszkańców danej miejscowości, a są to występy gościnne"

- wskazał w Brześciu Kujawskim Czabański.

O marsz pytany był także w sobotę rano na konferencji prasowej w Toruniu europoseł PiS Patryk Jaki.

Szanujemy prywatność tych osób, ale dlaczego w takim razie próbują one promować tę ideologię na ulicach? Protestujemy nie przeciwko ludziom, ale promowaniu ideologii LGBT. Jako rodzic nie chcę, żeby moje dzieci były w szkole nauczane tej ideologii"

- mówił Jaki.