Dyrektor Książnicy Cieszyńskiej, propagator historii, Krzysztof Szelong wskazał, że idea walki orężnej o niepodległość Polski obecna była na Śląsku Cieszyńskim na długo przed wybuchem I wojny światowej.

Organizacja strzelecka, Sokół, a także powstające od 1912 r. drużyny harcerskie skupiały rzesze młodzieży gimnazjalnej i robotniczej, formując ich patriotyzm, rozbudzając ducha walki i przygotowując do służby polowej. Do 1914 r. organizacje te zdołały wyćwiczyć ok. 1 tys. młodych mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Natychmiast po utworzeniu 16 sierpnia 1914 r. Legionów Polskich, blisko stu członków Strzelca, skupiającego robotniczą młodzież z okolic Ostrawy i Bogumina, udało się do Krakowa, zaciągając się tam do 1. i 2. pułku piechoty. Pozostający na Śląsku Cieszyńskim członkowie Sokoła i drużyn skautowych trafili pod skrzydła utworzonej 23 sierpnia 1914 r. Sekcji Śląskiej Naczelnego Komitetu Narodowego - międzypartyjnej reprezentacji Polaków. „Z jej inicjatywy, jeszcze w sierpniu 1914 r., w Cieszynie przystąpiono do formowania oddziału, z czasem nazwanego Legionem Śląskim, który, wstępując jako zwarta formacja do Legionów Polskich, stać miał się według słów jednego z głównych organizatorów oddziału, nauczyciela i poety Jana Łyska, widoczną, realną ofiarą krwi, którą Śląsk składa Polsce.

– napisał Szelong na portalu cieszyn1918.pl.

Legion Śląski, na czele którego stanął Hieronim Przepiliński, kierownik szkoły wydziałowej w Cieszynie i komendant organizacji sokolskich na Śląsku Cieszyńskim, zasiliło ponad 400 ochotników. Byli wśród nich młodzi górnicy i metalowcy z Zagłębia Kawińskiego i Ostrawskiego, Dziedzic oraz Trzyńca, rzemieślnicy, uczniowie i studenci, nauczyciele, kupcy, urzędnicy, a także chłopi oraz górale z Istebnej i Jabłonkowa.

19 września 1914 r. dla szykujących się już do wymarszu legionistów odprawiono mszę św. w kościele jezuickim na Saskiej Kępie. Poseł do Rady Państwa w Wiedniu ks. Józef Londzin życzył im „szczęśliwego powrotu po wywalczeniu lepszej doli dla Ojczyzny”. Nabożeństwo zostało odprawione też dla legionistów ewangelików. „Tam wzruszające przemówienie do żołnierzy wygłosił prof. Jan Stonawski” – dodał Szelong.

Uroczyste pożegnanie Legionu nastąpiło 21 września.

O godzinie 1. z południa wmaszerowała na rynek przednia straż naszego oddziału. Za chwilę potem odezwała się wesoło trąbka, dając znać, że i siła główna się zbliża. Wszystkim dech w piersiach zaparło. Jeszcze chwila oczekiwania a na rynek wmaszerowały miarowym krokiem i sprawnie, w szyku bojowym, zajęły całą połać obszernego placu przed Domem Narodowym głębokie kolumny legionistów polskich (…) z bronią umajoną kwiatami. Huragan okrzyków i oklasków przywitał żołnierzy naszych. 

– relacjonowała wydarzenie gazeta Robotnik Śląski.

Legion Śląski trafił do Mszany Dolnej, gdzie po kilku reorganizacjach zrąb oddziału włączony został – jako 2. kompania, nazywana „śląską” – do 1. batalionu 3. pułku piechoty II Brygady Legionów Polskich. Szlak bojowy kompanii śląskiej wiódł z Węgier przez Karpaty, gdzie cieszyńscy ochotnicy uczestniczyli w krwawych walkach pod Nadwórną, Fitkowem, Mołotkowem i w obronie Przełęczy Pantyrskiej, następnie na Bukowinę i pola bitew pod Łużanami, Witelówką, Rokitną i Rarańczą, skąd oddział trafił ostatecznie na Wołyń, gdzie brał udział m.in. w ciężkich zmaganiach pod Kostiuchnówką. Według aktualnych szacunków łączna liczba legionistów wywodzących się ze Śląska Cieszyńskiego lub graniczących z nim terenów Moraw przekraczała 600. Spośród nich co najmniej 10 proc. poległo, mając na sobie legionowy mundur, a łączne straty, obejmujące także zmarłych z chorób, rannych, wziętych do niewoli i zaginionych, wyniosły ponad jedną trzecią – podkreślił Krzysztof Szelong.