W zeszłym roku było w Polsce ponad 31 tysięcy wypadków, a więc średnio co kwadrans. Według szacunków Instytutu Transportu Samochodowego nawet co czwarty może być spowodowany używaniem telefonu komórkowego podczas jazdy.

– Nie możemy się temu bezczynnie przyglądać. Każdy wypadek to o jeden za dużo

– mówi prezes PZU.

Policja alarmuje, że problem nie maleje, tylko rośnie. Nie pomagają mandaty za korzystanie z telefonu w trakcie jazdy. Policja wystawia ich co roku nawet 100 tysięcy. Inspektor Mariusz Ciarka zwraca uwagę, że 200 zł mandatu i pięć punktów karnych to najbardziej łagodne konsekwencje jazdy z telefonem przy uchu. Rezultaty mogą być tragiczne.

– Życia nam i naszym bliskim nikt nie wróci. To powinna być największa przestroga

– podkreśla.

Mimo to prawie 60 proc. kierowców przyznaje, że rozmawia w trakcie jazdy przez telefon, trzymając go przy uchu. Niektórzy przeglądają nawet strony internetowe w smartfonach. Jednocześnie co trzeci uważa, że ma podzielną uwagę i telefon przy uchu nie wpływa na bezpieczeństwo jazdy. To nieprawda.

Aby tego dowieść, PZU zlecił naukowe eksperymenty i testy na torze jazdy. Pokazały, jak korzystanie z telefonu wypływa na uwagę i refleks kierowców.

– Chcieliśmy mieć namacalne dowody. Chcieliśmy pokazać, co się dzieje, gdy odwracamy wzrok na sekundę, nawet jedną dziesiątą sekundy. Do jakich wypadków może dojść, gdy nasza uwaga jest rozproszona

– mówi członek Zarządu PZU Życie i pomysłodawczyni kampanii Dorota Macieja.

Testy wykazały, że jedna sekunda, którą zajmuje rzut oka na telefon, to przy stosunkowo niewielkiej prędkości 50 km/h aż 13 przejechanych metrów. W takiej sytuacji ryzyko wypadku gwałtownie rośnie. 

– Zależy nam, aby zmienić przekonanie, że kilka sekund rozmowy przez telefon czy odpowiadanie na SMS w trakcie jazdy nie ma wpływu na bezpieczeństwo. Podczas testów przyczyną trzech na cztery wypadków było właśnie używanie w trakcie jazdy telefonu

– dodaje Dorota Macieja.

Dlatego właśnie PZU startuje z kampanią „Prowadzisz? Odłóż telefon”. Celem jest uświadomienie niebezpieczeństw wynikających z korzystania ze smartfonu w trakcie jazdy. Kampania, podparta ekspertyzami i testami, jest skierowana nie tylko do kierowców aut, lecz również do rowerzystów i pieszych.

Jest częścią szerszego projektu, który prowadzi PZU – programu #10latdłużej na rzecz zdrowia, bezpieczeństwa i większego komfortu życia Polaków.

– Chcąc zadbać o zdrowie Polaków, musimy najpierw chronić ich życie. Nie może być ono narażane na niebezpieczeństwo za każdym razem, gdy wsiadamy za kierownicę czy na rower albo gdy jako piesi przechodzimy przez jezdnię

– mówi prezes PZU Paweł Surówka. Jak podkreśla, dla PZU miarą sukcesu jest osiąganie nie tylko biznesowych, lecz również społecznych celów, a więc ochrona zdrowia i życia Polaków.