W istocie realizowany jest scenariusz napisany przez Marka Migalskiego, który postulował, by po przegranej w eurowyborach opozycja podzieliła się na jak najwięcej bloków wyborczych. Model Migalskiego był czysto matematyczny i pokazywał, jak podzielić rynek i efektywniej zagospodarować elektorat. Celem nadrzędnym jest tu ogranie PiS i odebranie partii Jarosława Kaczyńskiego możliwości zdobycia bezwzględnej większości parlamentarnej. A zatem pluralizm opozycji, teoretyczne różnice programowe to zawracanie głowy, a podział jest jedynie taktyczną zagrywką. Spór o hasztag tylko to potwierdza.