Wystartowała kampania „Nie świruj, idź na wybory”. W krótkich filmikach opatrzonych hasztagiem #nieświrujidźnawybory występują celebryci znani z niechęci do rządu Prawa i Sprawiedliwości. Biorą w niej udział artyści otwarcie deklarujący poparcie dla opozycji, m.in. Zbigniew Hołdys, Grzegorz Turnau, Olgierd Łukaszewicz, Janusz Gajos, Anna Nehrebecka, Wojciech Pszoniak, Szymon Majewski, Andrzej Chyra, Robert Janowski, Anna Cieślak.

Akcja wywołała oburzenie. W filmikach parodiowane są osoby niepełnosprawne.

Żadna akcja, która potencjalnie może kogoś razić, ranić, nie wzbudza mojego entuzjazmu, ale też powiem tak, że osoby, które robiły tę akcje, wymyśliły, nie miały ochoty też nikogo urazić

" - powiedział Czarzasty w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.

Zdaniem lidera SLD, akcja została wymyślona w dobrej wierze, aby zmobilizować ludzi, do tego, żeby wzięli udział w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

"Potem okazało się, że niektóre grupy społeczne, niektórzy ludzie, zobaczyli pewną niezręczność, bo jest pewna niezręczność. Nie robiłbym z tego ogólnonarodowej dyskusji" - dodał.

Czarzasty zaznaczył, że ze strony lewicy nie słyszy się "jakiś ostrych słów, które łamią normy", a jeżeli już się one pojawią, to zarówno on jak i inni liderzy lewicy: Robert Biedroń (Wiosna) oraz Adrian Zandberg (Lewica Razem) za nie przepraszają. "Staramy się tej granicy, która jest nieprzekraczalna nie przekroczyć" - zadeklarował polityk.