„MPWiK w Warszawie ma nie tylko awarię rurociągów przesyłowych, ale także awarię spalarni osadów z Oczyszczalni Czajka. Dwie firmy wywożą osady z Warszawy zrzucając je do wyrobisk po kruszywie.”
– informuje na Twitterze rzeczniczka Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Agnieszka Borowska.

Okazuje się, że awaria była ukrywana od grudnia. Już wczoraj alarmował w tej sprawie stołeczny radny PiS Filip Frąckowiak

Rzeczniczka GIOŚ zwróciła uwagę na fakt, że inwestycja MPWiK pochłonęła 3,8 mld zł, z czego 1,7 mld pochodziło z Funduszu Spójności. Fazą III i IV projektu, na którą przeznaczono około 700 mln euro, była modernizacja i rozbudowa „Czajki”, spalarnia i rurociąg pod Wisłą, co oznacza, że dwie trzecie inwestycji nie funkcjonuje, jak powinno.

Jak doszło do awarii kolektorów, zajęliśmy się „Czajką”. W ramach kontroli okazało się, że spalarnia będąca częścią tej inwestycji została warunkowo otwarta w 2013 roku. Warunkowo, bo było około stu usterek. Usterki usuwano przez trzy lata. Efekt był taki, że wykonawcy odebrali pieniądze za realizację tej wielkiej inwestycji, a po kontroli dokumentów przez inspektorów okazało się, że przez te wszystkie lata spalarnia funkcjonowała tylko przez połowę czasu. Natomiast przez resztę czasu była w permanentnej awarii. Obecnie spalarnia nie działa od grudnia ubiegłego roku. Nasi inspektorzy zgłosili sprawę CBA.
- wyjaśnia rzeczniczka GIOŚ w rozmowie z portalem TVP Info.

Tymczasem z doniesień medialnych w tej sprawie wynika, że ratusz już wcześniej w tajemnicy wynajął firmy do wywożenia osadów, które powinny zostać spalone. Potwierdza to rzeczniczka GIOŚ, która wskazuje, że odpady ściekowe trafiają do wyrobisk po kruszywie.