Posunięcie to zaiste mistrzowskie, postawiło bowiem jego partię pod ścianą – albo musiałaby ostro to odrzucić i wywalić samego Brejzę, albo podżyrować jego podpisanie się pod najpaskudniejszym hejtem. Poseł Brejza najwyraźniej lepiej niż my zna swoich partyjnych towarzyszy – tak jak liczył, bez mrugnięcia oka przyjęli jego prezent z dobrodziejstwem inwentarza. Jak widać, panświnizm Urbana znalazł nowych wyznawców.