Podczas dzisiejszej rozprawy Sąd Rejonowy w Oświęcimiu, orzekający w sprawie wypadku kolumny rządowej przewożącej premier Beatę Szydło, uzyskał uzupełniającą opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowym im. prof. dra Jana Sehna z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.

- Biegli stwierdzili, że wszystkie przeprowadzone przez sąd dowody nie zmieniają treści pierwotnej opinii przez nich złożonej, w której jednoznacznie wskazali, że sprawcą wypadku jest Sebastian K.

- czytamy w oświadczeniu przysłanym przez Janusza Hnakę, rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Krakowie. W piśmie tym prokuratura odnosi się do dzisiejszej publikacji portalu "TVN24" "Wypadek Beaty Szydło. Nie da się odzyskać nagrania z uszkodzonej płyty".

Zgodnie z treścią oświadczenia prokuratury "nieprawdziwe są twierdzenia, jakoby uszkodzony materiał dowodowy zawierał zapis dokumentujący przejazd kolumny przewożącej premier Beatę Szydło".

Prokuratura podała, że zeznający w sprawie funkcjonariusz policji, który w toku postępowania przygotowawczego przeprowadził oględziny nagrania, stwierdził, że zapis monitoringu umieszczonego na płycie obejmował wejście do przedszkola usytuowanego przy ulicy Prusa, znajdujące się 300 m od miejsca zdarzenia. Czyli nie obejmował miejsca, w którym doszło do wypadku i nie widać na nim przejazdu kolumny. Zeznał też, że z uwagi na słabą jakość kamery, nocną porę nagrania, brak oświetlenia ulicy, zapis był nieczytelny i nie pozwalał na identyfikację marek samochodów i ich numerów rejestracyjnych.

- Nagranie to nie miało żadnej wartości dowodowej dla odtworzenia przebiegu zdarzenia z 10 lutego 2017 r.
– czytamy w oświadczeniu prokuratury.

Dziś portal "TVN24" poinformował, że nie da się odzyskać danych z uszkodzonej płyty będącej dowodem w sprawie wypadku rządowej kolumny Beaty Szydło, do którego doszło w lutym 2017 r. w Oświęcimiu. Portal powołał się na informacje ekspertów z Biura Ekspertyz Sądowych z Lublina, badających płytę. Portal podał, że na płycie znajdowały się nagrania z monitoringu dokumentujące przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała ówczesna premier (jej pojazd znajdował się w środku kolumny) wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca Sebastian Kościelnik (zgodził się na ujawnienie wizerunku, imienia i nazwiska) przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto wiozące ówczesną szefową rządu, które wjechało w drzewo. Poszkodowana została premier oraz funkcjonariusze BOR.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku. Prokuratura w akcie oskarżenia wskazała, że kierowca przepuścił samochód emitujący świetlne sygnały uprzywilejowania, ale później nie zachował ostrożności, nie obserwował jezdni za swoim autem i nie upewnił się, czy pojazd uprzywilejowany jest jeden, czy więcej. Ruszył, nie ustępując pierwszeństwa, i doprowadził do zderzenia z drugim samochodem BOR, który akurat go wyprzedzał.