Aleksander Mimier, niezalezna.pl: 4 tys. zł. wynagrodzenia minimalnego do końca 2023 roku. Wyborcza zapowiedź Prawa i Sprawiedliwości spotkała się ze sprzeciwem, w głównej mierze pracodawców. Jest się czego obawiać?

Janusz Michałek, prezes Zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej: Biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy, nie oceniałbym tego planu z dzisiejszej perspektywy. Kilka, kilkanaście lat temu, być może takie zapowiedzi byłyby bardziej kontrowersyjne, a głosy krytyczne wśród przedsiębiorców zdecydowanie częstsze. Nasza gospodarka jest jednak na innym etapie rozwoju. Obecnie, co szczególnie obserwujemy na rynku nowych inwestycji, problemy na rynku pracy pojawiają się głównie po stronie pracodawców. Pozyskanie pracownika nie tylko jest dla inwestora trudniejsze, ale także bardziej kosztowne. Zatem pracodawcy, chcąc konkurować na otwartym rynku, mają świadomość konieczności ponoszenia takich kosztów i inwestycji w dobre kadry. Co więcej, obserwujemy że decydujące są dla nich nie tyle koszty pracy, co jakość samych pracowników. Ich wykształcenie, zdolność do podnoszenia kwalifikacji, posiadanie kompetencji oczekiwanych na rynku. Stąd, aby takie osoby pozyskać do swoich organizacji, pracodawcy już teraz podnoszą wysokość wynagrodzeń. W mojej ocenie zapowiedź podniesienia płacy minimalnej w sposób naturalny wpisuje się w już istniejący trend na rynku pracy. Wydajność polskich przedsiębiorstw jest wyższa niż kilka lat temu i za tym powinno iść urealnienie również wysokości wynagrodzeń pracowników. To oni są najcenniejszą przewagą konkurencyjną przedsiębiorstw.

Obecny rząd zabiega o redukcję różnic społecznych. Premier powołuje się na wciąż malejący indeks Giniego. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest przychylne jedynie najbiedniejszym warstwom społecznym? Dla przedsiębiorców wdrożono Konstytucję Biznesu, obniżkę CIT-u z 19. na 9 proc., teraz pojawiła się zapowiedź korzystniejszego systemu przeliczenia składki ZUS. Premier Mateusz Morawiecki mówił w Katowicach, że „już wdrożone ulgi kosztują państwo 6 mld zł rocznie”. Jak z perspektywy przedsiębiorców można ocenić politykę PiS?

Redukcja różnic społecznych odbywa się na kilku płaszczyznach - w tym także w ramach transferów społecznych oraz pobudzania przedsiębiorczości. Mam wrażenie, że działania oraz zapowiedzi rządu są komplementarne i skierowane do wszystkich grup. Dostrzegam w tych propozycjach zamysł poprawienia sytuacji ekonomicznej w sposób zrównoważony - transfery społeczne, ułatwienia dla przedsiębiorców oraz zapowiedzi podniesienia płacy minimalnej, mają spowodować, że wszyscy obywatele uzyskają możliwość poprawienia swojej sytuacji ekonomicznej. Likwidowanie nierówności w skali całego kraju jest na pewno trudne, ale z drugiej strony transformacja w Polsce trwa już 30 lat i pozytywne jej efekty powinny być odczuwalne przez większość społeczeństwa, a nie tylko przez jego najbiedniejsze warstwy. Należy pamiętać, że naturalne zacieranie się różnić społecznych prowadzi do bogacenia się całego społeczeństwa. To zjawisko pozytywne i pożądane.

U źródeł polityki gospodarczej rządu stoi przeświadczenie, że państwo i przedsiębiorcy „jadą na jednym wózku”. Niektórzy jednak są zdania, że państwo winno być jedynie „nocnym stróżem”…

Pojęcie państwa jako „nocnego stróża” to oczywiście chwytliwa koncepcja, ale koncepcja, która nie ma racji bytu w obecnych czasach. Nowe technologie, systemy podatkowe, międzynarodowe powiązania i regulacje już dawno odesłały ją na karty historii. Wystarczy przejrzeć jak szeroki zakres działalności przedsiębiorców jest regulowany choćby przez prawo wspólnotowe, co przekłada się na konieczność regulacji zasad prowadzenia działalności gospodarczej - pomoc publiczna, podatki, ceny transferowe, unikanie podwójnego opodatkowania itp. Nie możemy uniknąć regulacji, ale ich rola nie sprowadza się do „podcinania skrzydeł”, a zapewnienia równych warunków „gry” dla wszystkich uczestników rynku.

Jak pan odczytuje nastroje śląskich przedsiębiorców przed zmianami wdrażanymi przez PiS? Czy ten region ma szanse na dalszy rozwój?

Oceny nastrojów śląskich przedsiębiorców dokonuję z punktu widzenia funkcjonowania KSSE (Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej –red.). Ta jest jak najbardziej pozytywna - nowe warunki działalności w ramach Polskiej Strefy Inwestycji, wprowadzonej przez premiera Morawieckiego, otworzyły szansę uzyskania pomocy publicznej w niespotykanym do tej pory zakresie. Dostrzegam trend lokowania w ramach KSSE inwestycji firm lokalnych, dla których uzyskanie ulg podatkowych jest o wiele łatwiejsze niż kilka lat temu. Nasi przedsiębiorcy dostrzegają szansę rozwoju i z niej korzystają. 

Przedsiębiorcy wyrażą swoje poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości przy urnach wyborczych?

Każdy kieruje się swoimi przekonaniami, oceną zapowiedzi wyborczych itp. Moim zdaniem działania rządu premiera Morawieckiego nie dają podstaw do tego, aby przedsiębiorcy mieli się gremialnie odwrócić od jego formacji. Myślę, że będzie odwrotnie.