Ostatni dzień wizyty prezydenta miał miejsce w San Diego, gdzie Trump odwiedził granicę z Meksykiem. Sprawdzał postęp w budowie muru granicznego, którego powstanie ma powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów z krajów Ameryki Południowej.

W San Diego przy granicy w Otay Mesa, Trump spotkał się z inżynierami, którzy omawiali szczegóły dotyczące elementów konstrukcji muru granicznego. W zeszłym miesiącu ukończono kolejny odcinek muru o długości 23 kilometrów i 9 metrów wysokości, omijając jedynie odcinek, gdzie po stronie meksykańskiej stoją domy mieszkańców miasta Tijuana.

Szczegóły programu tej wizyty były trzymane w tajemnicy i w ostatniej chwili zmieniał się jej program.

Wizyta nie obyła się bez kontrowersji w obszarze problemu bezdomności w San Francisco i w Los Angeles. W samolocie, podczas lotu z Kaliforni do Waszyngtonu, Trump w rozmowie z prasą powiedział, że wkrótce władze San Francisco otrzymają upomnienie dotyczące zaśmiecania oceanu szczególnie przez strzykawki oraz inne odpady, które nie są odpowiednio utylizowane. 

W Los Angeles Trump nie spotkał się z władzami miasta, krytykował jednak liczbę bezdomnych. Eric Garcetti, burmistrz tej metropolii, oświadczył, że liczy na pomoc władz federalnych w uporaniu się z bezdomnością w Kalifornii.

- Wiele zostało zrobione, udało nam się ograniczyć liczbę bezdomnych weteranów, prawie 80 procent nie mieszka już na ulicach - powiedział Garcetti.

 Dwa lata temu mieszkańcy Los Angeles przegłosowali wyższy podatek, który został przeznaczony na programy pomocy w wychodzeniu z bezdomności oraz budowę schronisk dla bezdomnych.