Dyrektorzy mówią, że delikwenta nie mogą wyrzucić, bo jest obowiązek nauki do lat 18, a przenieść do innej szkoły mogą tylko wtedy, gdy wyczerpali wszystkie środki naprawcze. W całej sprawie cierpią oczywiście inni uczniowie, którzy mają wątpliwą przyjemność przebywania na co dzień w jednej klasie z agresywnymi jednostkami i doświadczać wychowawczych eksperymentów z udziałem swoim i agresywnego kolegi. Rząd PiS musi się pochylić nad rozwiązaniem systemowym, tak by jeden uczeń nie mógł terroryzować kolegów, pedagogów i innych pracowników szkoły.