Magda Gessler to jedna z najbardziej znanych twarzy TVN-u. Dzięki jej programowi "Kuchenne rewolucje" stacja zarobiła w zeszłym roku 163 miliony złotych. Restauratorka nie dość, że nie może narzekać na wynagrodzenie za program, to przy okazji udało jej się wypromować własne restauracje, które oczywiście nie należą do najtańszych.

Oprócz programów w telewizji Magda Gessler gra również w reklamach, wydaje książki i generalnie nie może narzekać na brak zajęć, a co za tym idzie - na zarobki. Jednak sama nie dość, że doradza Polakom, by... nie skupiali się na pieniądzach, to jeszcze wytyka im skąpstwo. 

Trudno więc uwierzyć, że ktoś, kto nie musi martwić się, czy "wystarczy mu do pierwszego", serwuje takie rady Polakom.

Gdy porównam Polaków i na przykład Hiszpanów, to widać wyraźnie, że ci drudzy żyją znacznie dłużej i szczęśliwiej. Poza seksporadami chciałabym wyplenić z Polaków to poczucie posiadania, czasem przechodzące w sknerstwo. Polacy chcą za wszelką cenę mieć drogi samochód i wielkie mieszkanie, więc wchodzą w kredyty, a przez to wartość życia jest żadna, bo żyją tylko po to, by te kredyty spłacać, A przecież nie chodzi o to, żeby mieć, tylko o to, żeby być. Jesteśmy tak skoncentrowani na zarabianiu pieniędzy i spłacaniu kredytów, że życie nam umyka. Urlop raz do roku to jest nic! Trzeba go robić raz dziennie: wyjść na godzinę z koleżanką, zjeść z przyjacielem dobry obiad i popatrzeć sobie w oczy albo pójść na masaż. Trzeba żyć, skupiając się nie tylko na pieniądzach, ale także na sobie i przyjemnościach

- stwierdziła w rozmowie z magazynem "Show" restauratorka.

Co więcej, wbrew krążącym w kuluarach legendom o "skąpstwie" Gessler, 66-latka postanowiła wytknąć rodakom ich braki w wychowaniu, zwracając uwagę na fakt, że Polacy z zasady nie dają napiwków. Zdaniem Magdy jedyną rzeczą, która potrafi obudzić w nas szczodrość, jest... alkohol.

Polacy nie umieją dawać napiwków. Jak są pijani, to czasem dają napiwki, ale uważają, że fajnie jest nie dawać napiwków, bo i tak zapłacili za dużo. To są reguły gry żelazne. W Stanach, jak nie dasz 15 czy 20 procent napiwku, to praktycznie nie wyjdziesz z restauracji, żeby Ci nie podstawili nogi i mówię to zupełnie poważnie

- wyznała Gessler w rozmowie z Fakt24.pl.

Celebrytka zaznaczyła też, że sama jest wyjątkowo hojną bywalczynią restauracji i chętnie nagradza kelnerów za dobrze wykonaną pracę. Gorzej, gdy obsługa nie spełnia jej wymagań.

Zawsze daję napiwki. Jak ktoś jest dobry, dostaje więcej, jak ktoś jest marny, dostaje mniej, a jak ktoś jest bardzo zły, to nie dostaje nic, a jeszcze do tego opieprz

- mówi.