Karczewski był pytany radiowej "Jedynce" o elementy, które PiS ogłosił m.in. podczas konwencji w Lublinie. W "hat tricku Kaczyńskiego", który przedstawił wówczas prezes PiS Jarosław Kaczyński, znalazły się: podniesienie pensji minimalnej do 3 tys. zł na koniec 2020 r., do 4 tys. zł w 2023 r., druga trzynasta emerytura w 2021 r. i pełne dopłaty do hektara dla rolników.

Marszałek Senatu zapytany, co jeśli przyjdzie kryzys i spowolnienie, odpowiedział, że "nasza gospodarka rozwija się wspaniale".

Dzięki temu, że mamy złotówkę, dzięki temu, że nie zrealizowaliśmy planu (byłego premiera) Donalda Tuska, który przecież w 2009 r. w Krynicy mówił, że (...) wprowadzimy euro w 2011 r. W jakim miejscu byłaby nasza gospodarka, w jakim miejscu byłaby Polska, gdybyśmy euro wprowadzili? Gdzie byśmy jeździli, bo proszę zobaczyć, że Litwini, którzy wprowadzili (euro), przyjeżdżają do polski po zakupy gremialnie"

– mówił Karczewski.

Oczywiście w związku z podpisanymi traktami euro kiedyś zostanie wprowadzone, ale nie na tym etapie naszego rozwoju. Musimy jeszcze się rozwijać, robimy to, jesteśmy optymistami. Na razie wszystkie wskaźniki pokazują, że nasz wzrost gospodarczy jest stabilny i że jeżeli przyjdzie spowolnienie w Europie, jeżeli przyjdzie spowolnienie za naszą wschodnią granicą, to sobie poradzimy"

– powiedział.

Dopytywany o dopłaty dla rolników, które obiecywał prezes Kaczyński, a które dopiero będzie trzeba wynegocjować, Karczewski odpowiedział, że Polska będzie w tej kwestii bardzo stanowcza.

Podkreślił też, że Polska ma świetnego kandydata na komisarza UE ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, który m.in. za dopłaty odpowiada.