Niemniej jednak jeżeli ten incydent nie przerodzi się w gorącą wojnę na Bliskim Wschodzie albo jeżeli potęgi światowe nie zdecydują, że ropa ma być droższa, długofalowo musi ona stanieć. Główną bowiem przyczyną tak znacznego wzrostu ceny ropy jest strach inwestorów, a nie czynniki obiektywne. Te zaś są takie, że mamy na rynku nadpodaż surowca i nawet spadek podaży saudyjskiej ropy jest łatwy do uzupełnienia, czy to przez kraje OPEC, czy USA, które rozważają uwolnienie swoich rezerw. Warto podkreślić, że sytuacja nie może być aż tak dramatyczna, skoro Saudyjczycy, według nieoficjalnych informacji, nie chcą luzować porozumienia naftowego, w ramach którego kraje OPEC i kraje sprzymierzone utrzymują ograniczoną produkcję. Dodatkowo ewentualny wzrost cen ropy przełoży się na większą rentowność wydobycia ropy łupkowej, szczególnie w USA, i teoretycznie kilka miesięcy droższej ropy może uruchomić kolejną falę rewolucji łupkowej, która zwróci się ponownym spadkiem cen, i to spektakularnym.


Autor jest redaktorem naczelnym portalu BiznesAlert.pl