Przed dwoma laty w Londynie Polacy wywalczyli osiem miejsc na podium. Taki wynik będzie w Katarze bardzo trudny do osiągnięcia, choć szans medalowych jest więcej. Na rezultaty będzie się składać jednak nie tylko forma sportowa, ale także umiejętność radzenia sobie z upałem oraz trafienie z odpowiednią dyspozycją. To wcale nie będzie łatwe, bo zazwyczaj lekkoatleci o tej porze roku są już na urlopach.

To dla nas wyzwanie i wielka niewiadoma. Wydarzyć może się wszystko, ale liczę, że 12 szans przerodzi się w 4-5 medali

– powiedział Kęcki.

Polscy lekkoatleci na mistrzostwa jadą w optymalnym składzie

W 44-osobowej polskiej ekipie nie brakuje wielkich nazwisk. Jest dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek czy świetnie dysponowany w tym sezonie tyczkarz Piotr Lisek. W składzie nie ma jednak wszystkich, którzy wypełnili minimum. Zabrakło chociażby płotkarki Klaudii Siciarz, która poprosiła o zwolnienie ze startu.

Po wyjaśnieniach jej trenerki uznaliśmy, że pozytywnie przychylimy się do prośby o zakończenie sezonu wcześniej. Klaudia miała bardzo dużo startów i jest zmęczona. To mogłoby tylko doprowadzić do kontuzji i zniechęcenia. Nie chcemy ryzykować.

Taka decyzja może być uznana za kontrowersyjną wobec informacji, jakie płynęły od najlepszej polskiej sprinterki Ewy Swobody. Mistrzyni Europy do lat 23 w wywiadach sugerowała, że jest zmęczona i chętnie odpuściłaby występ w Dausze. Bała się jednak zawieszenia ze strony związku i jest w składzie na MŚ.

Nigdy oficjalnie nie usłyszeliśmy od Ewy lub jej trenerki, że nie chcą startować w mistrzostwach świata. Nikt się z taką prośbą do nas nie zwrócił. Wręcz przeciwnie - za każdym razem, gdy padało pytanie, dostawałem odpowiedź, że się przygotowują do imprezy docelowej w Katarze. Nie było nigdy rozmowy, że Ewa nie chce jechać do Dauhy. Nie możemy opierać się na doniesieniach prasowych. Dlaczego zatem mielibyśmy jej nie powoływać?

Sama Swoboda już mówi, że do Kataru lecieć chce, ale jednocześnie odlicza do zakończenia sezonu.

To był wyczerpujący i bardzo długi czas. Jestem na wysokich obrotach już od maja, dlatego trudno wykrzesać z siebie dodatkową energię, ale na pewno zrobię wszystko, żeby w Dausze nawiązać walkę i pokazać się jak z najlepszej strony.

W składzie nie ma także kontuzjowanych rekordzistki świata w rzucie młotem Anity Włodarczyk (przechodzi rehabilitację po operacji kolana) oraz oszczepnika Cypriana Mrzygłoda (uraz łokcia). Są za to lekkoatleci, którzy nie wypełnili wprawdzie minimum, ale dostali zaproszenie od IAAF. Wśród nich Anna Sabat (800 m) i Bartłomiej Stój (dysk).

Jeśli wspominamy o medalach, to w pierwszej kolejności wskazać należy na młociarzy – broniącego tytułu Fajdka i trzeciego dwa lata temu Wojciecha Nowickiego. W tym sezonie właśnie do Polaków należy 12 najlepszych wyników. Pozostaje zatem pytanie, który z nich wyjdzie z tej potyczki zwycięsko w Dausze.

Tu mogę śmiało liczyć na dwa medale. Musiałby stać się jakiś kataklizm, żeby było inaczej, ale trzeba zastrzec, że to tylko sport i należy pamiętać, że wszystko może się wydarzyć.

Wśród tych, którzy mogą powalczyć w Katarze o podium są jeszcze tyczkarze Lisek i Paweł Wojciechowski, młociarki Malwina Kopron i Joanna Fiodorow, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, damska sztafeta 4x400 m oraz kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk.

Jeszcze nigdy w historii mistrzostwa świata nie odbywały się na przełomie września i października. Właśnie dlatego wszyscy podchodzą do tego terminu z dużą rezerwą, by nie powiedzieć sceptycznie. "To mogą być mistrzostwa cudów" – podkreślił szef szkolenia. To będą ostatnie zawody sezonu. Impreza zakończy się 6 października. A kolejne MŚ zaplanowane są za dwa lata w amerykańskim Eugene.