Arcybiskup przypomniał, że 80 lat temu, pomiędzy 2. a 3. w nocy, 17 września 1939, ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski, został pilnie wezwany do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie, gdzie Władimir Potiomkin odczytał uzgodnioną wcześniej z Niemcami notę dyplomatyczną, w której Związek Sowiecki uzasadniał swoją agresję na Polskę z powodu „rozpadu państwa polskiego”, a tym samym konieczności „wzięcia pod swoją opiekę” Ukraińców i Białorusinów. Ambasador Grzybowski wykazał kłamliwość przytoczonej argumentacji, mając świadomość, że rząd polski przygotowuje się do dalszych walk i czeka na obiecaną pomoc ze strony Francji i Anglii. Dodał również, że działania Sowietów są złamaniem paktu o nieagresji.

Metropolita zwrócił uwagę, że już wcześniej – 23 sierpnia 1939 – podpisano układ Ribbentrop-Mołotow. Zaznaczył, że propaganda bolszewicka z łatwością usprawiedliwiała swój czyn sprzeciwem Polski, Anglii i Francji przeciwko wspólnemu połączeniu sił w walce z hitlerowskimi Niemcami.

– Jakże Polska mogła zgodzić się na to, by na jej terytorium znalazły się jednostki Armii Czerwonej? (…) Walczono z Polakami tylko dlatego, że byli Polakami. Jak Polska mogła przystąpić z nimi do wspólnego sojuszu?

Abp Jędraszewski przypomniał, że w Polsce wciąż żywa była pamięć o okrucieństwach z czasów wojny bolszewickiej z 1920 roku. Wobec braku jednoznacznego rozkazu Wodza Naczelnego, niektóre oddziały polskie podjęły heroiczną walkę, inne poddawały się. 28 września, Rosja sowiecka i III Rzesza podpisały tzw. traktat o granicach i przyjaźni, zwany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow, przypieczętowując tym samym IV rozbiór Polski. 

Długo trzeba było czekać w Polsce, by o tych tragicznych wydarzeniach mówić otwarcie. Dopiero po 1990 roku, na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, pojawiła się tablica z napisem: „Obrona granicy wschodniej RP 17 IX – 1 X 1939”. Rozważamy tę tragedię i wsłuchujemy się w głos Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii, który lituje się nad płaczem matki: „Na widok [matki, której jedyny syn umarł,] Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: "Nie płacz!

- mówił metropolita.

Arcybiskup zaznaczył, że choć Polacy płakali – nad losem oficerów, żołnierzy, rodzin – to nigdy nie poddali się i nie rezygnowali z wolności.

Te straszliwe wydarzenia – 1 i 17 września 1939 roku nie złamały polskiego ducha, ponieważ wierzono w Boga! Polska katolicki kraj – wydany na łup bezbożnych systemów totalitarnych – nie złamała się, trwając w swoi oporze i przekonaniu, że Bóg użali się na jej losem, i że Polska zmartwychwstanie na nowo

- podkreślił abp Marek Jędraszewski. Hierarcha przypomniał długoletnią walkę o wolność i krew przelaną tak w Tobruku, na Monte Cassino, jak i w powstańczej Warszawie, a po 1945 r. - na ulicach Poznania, miast Wybrzeża, Radomia.

– Długo trzeba było czekać na tę wolność. Ostatni żołnierze sowieccy opuścili Polskę w dniu symbolicznym – 16 września 1992 roku – po 53. latach okupacji. Ale Polska przetrwała dzięki swojej kulturze budowanej na chrześcijańskich wartościach, umacniających jej tożsamość, dających siłę z pokolenia na pokolenie - zaznaczył metropolita krakowski.

Na zakończenie, arcybiskup zaznaczył, że przed współczesną Polską stoją nowe zadania.

Jesteśmy w obliczu nowych wyzwań, trudności i zagrożeń. Nie tyle politycznych, co kulturowych. Znowu trzeba nam bronić Polski i Europy, a także wracać do fundamentów prawdziwego autentycznego humanizmu, które zawsze były naszą ostoją. Zrąb tego humanizmu tworzą cztery słowa: Bóg, osoba ludzka, rodzina, naród

- podkreślił abp Marek Jędraszewski.