„Opozycyjne media niemrawo wspierają kampanię Koalicji Obywatelskiej, bo szykują się już na „reset” po październikowych wyborach. Według tego planu Schetyna zostanie obciążony porażką, a zbyt umiarkowana PO uznana za niezdolną do wygrywania z PiS. Wtedy powstać ma nowy front nieobciążony umizgami do konserwatywnej części elektoratu PO. Kolejne cztery lata mają być czasem przemian obyczajowych i zużywania się PiS. A na razie ważne, by w wyborach lewica zbliżyła się do KO. – Jeśli będzie mała różnica 4–5 punktów procentowych, to w kolejnych wyborach prawica stanie wobec potężnego obozu polskich zapaterystów, którzy będą się domagali likwidacji poczucia narodowego i religii – uważa Jan Rokita.”
- zapowiadają w czołówkowym artykule Piotr Lisiewicz i Wojciech Mucha.

Ponadto w najnowszym tygodniku „Gazeta Polska”:

Artykuł Doroty Kani pt. „Podejrzani kandydaci. Wyścig po immunitet”

„Te wybory będą należały do wyjątkowych, i to nie tylko ze względu na sytuację polityczną w Polsce. Już dziś wiadomo, że z list opozycji wystartują osoby, na których ciążą poważne zarzuty korupcyjne, czego nie było na taką skalę w ubiegłych latach. Na listach znaleźli się także kandydaci, którzy mają niejasne powiązania i związki z komunistycznymi służbami specjalnymi.”
- zauważa dziennikarka.

Tekst Grzegorza Wierzchołowskiego pt. „Kto i dlaczego straszy „Pegasusem”. Wielka amnezja polityków PO”, w którym autor ujawnia, że sprawa oprogramowania szpiegowskiego Pegasus, którym straszą dziś lewicowe media i opozycja, to zwykły przedwyborczy humbug.

Szczególnej uwadze polecamy dodatek historyczny IPN - sowiecka napaść na Polskę:
 
W nocy z 16 na 17 września 1939 roku ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski został wezwany w trybie pilnym przez zastępcę ludowego komisarza spraw zagranicznych Władimira Potiomkina, który odczytał mu następującą notę podpisaną przez Wiaczesława Mołotowa: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego.  
 W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje regiony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR.

- wyjaśnia w wstępie do dodatku historycznego IPN Marcin Krzysztofik dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

w tygodniku także plastusiowy komentarz Barbary Pieli


Gazeta Polska - tygodnik niepodległego Polaka