Stanisław Gawłowski jest jednym z oskarżonych w tzw. aferze melioracyjnej. Akt oskarżenia do szczecińskiego sądu wpłynął 4 lipca. Chodzi o nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

W sprawie występuje łącznie 32 oskarżonych, z których ośmiu złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Łącznie postawiono oskarżonym blisko 100 zarzutów. Te najistotniejsze dotyczą łapownictwa i tzw. prania brudnych pieniędzy.

Przed ponownym kandydowaniem do parlamentu Stanisława Gawłowskiego nie powstrzymało nawet to, że odbył trzymiesięczny areszt.

Gawłowski potwierdził podczas dzisiejszej rozmowy w radiu RMF FM, że prokuratura przedstawiła mu siedem zarzutów, w tym cztery korupcyjne oraz że chodzi m.in. o zarzut przyjęcia łapówek w kwocie ponad 700 tysięcy złotych oraz plagiat doktoratu.

Jeżeli to jest quiz to odpowiadam: tak (prokuratura postawiła takie zarzuty), na podstawie pomówień trzech działaczy PiS"

- podkreślił. Pytany, ilu ma adwokatów, odparł, że trzech i dodał: "Jak na to, że mamy do czynienia z państwem PiS, i z całym aparatem tego państwa to całkiem mało".

Polityk, który w ubiegłym roku spędził trzy miesiące w areszcie, był pytany, "czy jeszcze przed wyborami wyjdą pamiętniki więzienne", co kiedyś zapowiadał. Gawłowski odparł, że "nie wyjdą". Zgodził się z opinią, że byłaby to "bardzo poczytna książka i byłoby bardzo ciekawie".

Zarobiłbym pewnie sporo pieniędzy, ale jest tam bardzo dużo własnych emocji, które zostawię sobie kiedyś na emeryturę, by podzielić się nimi z Polakami

- powiedział.

Na uwagę, że o jego aresztowaniu "decydowały cztery różne składy sędziowskie, uznając, że jest duże prawdopodobieństwo popełnienia mataczenia", Gawłowski odparł, że to "nieprawda", że decydowały o tym dwa składy sędziowskie "z nominacji Ziobrowych" (szefa MS Zbigniewa Ziobro).

W Polsce tak się porobiło przez ostatnie lata, że prokuratura chętnie czepia się polityków opozycji, ja jestem jaskrawym przykładem, a jednocześnie bardzo mocno broni polityków PiS - z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Jest mi nie tyle przykro, tylko to są fakty. Jednocześnie obrzuca się błotem ludzi niewinnych, którzy uczciwie i ciężko całe życie pracowali. Ja akurat tych ludzi będę bronił - siebie nie muszę, ale tych ludzi będę bronił

- oświadczył Gawłowski.

Pytany, czy "wstydzi się" go Platforma Obywatelska, gdyż nie jest "oficjalnie" jej kandydatem do Senatu, Gawłowski zaznaczył: "Nie wstydzi się mnie Platforma. To jest moja samodzielna decyzja. Chciałem startować sam, z własnego komitetu, bo chcę poddać się weryfikacji wyborców, a nie prokurator (generalny) Ziobro będzie decydował o tym, kto w Polsce ma prawo kandydować do Parlamentu".

Na uwagę prowadzącego, że być może - po przeprowadzonej kampanii z zarzutami prokuratorskimi w tle - Gawłowski mandat będzie pełnił zza krat, nie wytrzymał:

  • To już jest świństwo, panie redaktorze. 
  • Jakie świństwo? 
  • To "zza krat".
  • Przecież pan już tam był.

Stanisław Gawłowski startuje w okręgu nr 100 do Senatu jako kandydat niezależny.