W liście otwartym do ministra Jarosława Gowina przewodniczący Akademickich Klubów Obywatelskich im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wskazali, że sprawa prof. Nalaskowskiego "zatacza coraz szersze kręgi".

Jest wysoce prawdopodobne, że inauguracja roku akademickiego odbędzie się w atmosferze niepokojów o swobodę wypowiedzi w sprawach publicznych polskich uczonych, o wolność polskiej humanistyki i nauk społecznych oraz o narzucanie "milczącej większości" krzykliwej ideologii gender przy równoczesnym uniemożliwianiu polemiki naukowej jej adwersarzom. A wszystko to w klimacie obaw znacznej części środowisk naukowych o konsekwencje uprawnień, jakie obecnie przysługują władzom rektorskim wobec pracowników i ich aktywności naukowej bądź obywatelskiej

– uważają autorzy listu do szefa resortu nauki.

Przewodniczący AKO zwrócili się do Jarosława Gowina z prośbą "o zapewnienie, że instancje rządowe nie będą bezradne wobec autonomii uczelni, gdy ta przerodzi się w samowolę rektorską – zwłaszcza inspirowaną czy stymulowaną przez ideologiczne grupy nacisku".

Pragniemy przypomnieć, że grupy takie działają na polskich uczelniach co najmniej od roku 2013, gdy grupa aktywistów LGBT, przy udziale pracowników nauki, zakłóciła wykład otwarty ks. prof. Pawła Bortkiewicza na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, a wcześniej bojówki studentów-aktywistów ideologii LGBT wspierane przez pracowników Uniwersytetu Adama Mickiewicza atakowały profesorów Stanisława Mikołajczaka i Stefana Zawadzkiego

- wskazano.

"Powodów do niepokoju przysparza także fakt, że reakcja władz rektorskich Uniwersytetu Mikołaja Kopernika sytuuje się w sekwencji zachowań rektorów innych uczelni. Wpierw rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza odniósł się negatywnie w publicznej proklamacji wobec kazania (zatem wypowiedzi duszpasterskiej) abp. metropolity Marka Jędraszewskiego, profesora nauk humanistycznych. To stanowisko poparła Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Rektor UMK mógł zatem poczytać list KRASP za dokument miarodajny i instruktywny"

– dodali autorzy listu.

Ich zdaniem "taki ciąg wydarzeń wydaje się oznaczać, że odchodzimy w Polsce od zasad swobody wypowiedzi i tolerancji akademickiej, które są od początków uniwersytetów w Europie niepodważalnym zwyczajem/prawem akademickim".

Jak podkreślono, jest to tym groźniejsze, że "regulaminy życia akademickiego zaczynają być stosowane w Polsce wybiórczo i jednostronnie".

W wielu naszych uczelniach odmawia się udostępnienia sal na spotkania z uczonymi polskimi i zagranicznymi, którzy chcą mówić o aborcji, gender studies czy LGBT z pominięciem dogmatów "politycznej poprawności". Co więcej, uniemożliwia się obrady stowarzyszeń obywatelskich, które nie hołdują promowanym przez władze uczelni ideom lewicowo-liberalnym

– dodają autorzy listu.

Jak wskazują, "w dobie nadzwyczajnej czujności i presji rewolucyjnej na reprezentantów konserwatyzmu kulturowego skutecznie chronieni są przed adekwatną reakcją rektorów autorzy brutalnych wypowiedzi postępowych, np. profesorowie: Jan Hartman, Magdalena Środa, Stefan Niesiołowski czy dr Leszek Jażdżewski".

W opinii przewodniczących AKO, takie przejawy nierównego traktowania, "a de facto dyskryminacji i represji", przywodzą na pamięć przerażające przykłady z epoki minionych totalitaryzmów.

"Uważamy, że w Europie XXI wieku nie może już być miejsca na powtarzanie dawnych błędów i dlatego postulujemy jak najszybsze uzdrowienie prawnych ram organizacyjnych polskiej nauki, aby zapobiec dalszej totalitaryzacji naszych uczelni"

– napisali autorzy listu do ministra Gowina.

Postępowanie wyjaśniające wobec prof. Nalaskowskiego - jak oświadczono w minioną środę na stronie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Torunia - dotyczy "sformułowań użytych w artykule prasowym poświęconym osobom o odmiennej orientacji seksualnej".

Chodzi o jego felieton zatytułowany "Wędrowni gwałciciele", który ukazał się w piśmie "Sieci". "Ze względu na potrzebę wyjaśnienia sprawy" rektor UMK zawiesił profesora w obowiązkach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące. Przeciwko zawieszeniu przez władze UMK prof. Aleksandra Nalaskowskiego protestowali m.in. miejscy radni Prawa i Sprawiedliwości.

W miniony piątek wicepremier, szef resortu nauki Jarosław Gowin oświadczył: "Muszę zaprotestować przeciwko sankcjom, które dotknęły prof. Nalaskowskiego, ale uczelnia w tej sprawie ma autonomię".

O interwencję do premiera Mateusza Morawieckiego ws. zawieszenia Nalaskowskiego zwrócił się szef Rady Mediów Narodowych, poseł PiS Krzysztof Czabański. Według niego, jest to przejaw represji wobec osób sprzeciwiających się działalności środowiska LGBT.

Przewodniczący Akademickich Klubów Obywatelskich im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego poinformowali w sobotę, że wysłali do Aleksandra Nalaskowskiego list z wyrazami solidarności i poparcia w związku z zawieszeniem go przez władze UMK.