"Choć pod względem merytorycznym politykę Emmanuela Macrona cechuje ciągłość, to jego ambicje międzynarodowe zmusiły go do zmiany stylu; skutkiem jest to, że nawet najświeższe wyrazy krytyki podaje w opakowaniu +szacunku+, dążąc do dialogu" – ocenia w gazecie specjalistka ds. Francji Eszter Petronella Soos, analizując wystąpienie Macrona na naradzie ambasadorów 27 sierpnia.

Jak pisze "Magyar Nemzet", Macron podczas tego przemówienia "z uznaniem wypowiadał się o wartościach reprezentowanych przez węgierski rząd".

Macron podkreślił wówczas, że choć ani katolickich Węgier, ani prawosławnej Rosji nie można uznać za reprezentanta projektu cywilizacji europejskiej, to oba te kraje niosą ze sobą kulturalną i cywilizacyjną siłę życiową, na która warto zwrócić uwagę.

"(...) mówię to z ogromnym szacunkiem: posłuchajcie dyskursu na Węgrzech i w Rosji, to są projekty, między którymi występują różnice, ale które niosą ze sobą kulturalną i cywilizacyjną żywotność, i które uważam wprawdzie za błędne, ale inspirujące" – powiedział francuski prezydent, cytowany przez dziennik.

Według Soos o ile przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego kampania Macrona opierała się przede wszystkim na sprzeciwie wobec premiera Węgier Viktora Orbana i ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salviniego, o tyle teraz czuć w niej wyraźną zmianę stylu. "Obecnie francuski prezydent formułuje krytykę w sposób pełen szacunku, co wskazuje na to, że szuka sojuszników także w Europie Środkowej i na Bałkanach. Sądzi, że w ten sposób zwiększy swoje wpływy w Brukseli" – pisze Soos.

Według węgierskiej gazety centralną osią retoryki Macrona jest to, że w reakcji na zmiany w stosunkach międzynarodowych Francja musi w Europie prowadzić politykę wyłącznie "techniczną i ekspercką", w której wprawdzie sygnalizowane są pewne wartości, ale jednocześnie jest im nadawana rama.

Zdaniem Soos ze słów Macrona jednoznacznie wynika, że ma on ambicje międzynarodowe, których spełnienia upatruje w aktywności dyplomatycznej, i szykuje się na sytuację, że dominantą w polityce międzynarodowej będzie antagonizm między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, zaś Europa, a przede wszystkim Francja muszą w tej przestrzeni zaistnieć.

Ekspertka dodaje, że Macron zdał sobie sprawę, iż postawa dialogu opłaciła mu się także na scenie krajowej, gdyż przetrwał protesty "żółtych kamizelek".

"Magyar Nemzet" opatrzył artykuł na ten temat zdjęciem przedstawiającym Macrona pozującego wraz z przywódcami krajów Grupy Wyszehradzkiej, w tym premierem Polski Mateuszem Morawieckim.