Broniąca tytułu Barcelona jest z siedmioma punktami piąta. Mistrz, mimo iż wciąż bez wracającego do pełni sił po kontuzji Argentyńczyka Lionela Messiego, rozbił w Valencię 5:2.

Już w drugiej minucie po składnej akcji gospodarzy byłego bramkarza "Barcy" Holendra Jaspera Cillessena pokonał 16-letni Ansu Fati, który debiutanckiego gola w La Liga uzyskał w poprzedniej kolejce. W siódmej na 2:0 podwyższył Holender Frenkie de Jong i przeciwnik był na łopatkach.

Skrót meczu do obejrzenia w Youtube

Hiszpańskie media, nawet te z Madrytu, w niedzielę rozpływały się nad występem urodzonego 31 października 2002 roku Fatiego. Urodzony w Gwinea Bissau wychowanek "Barcy", który do Hiszpanii przeniósł się, gdy miał sześć lat, już skradł serca kibiców i jest porównywany do wielkiego nieobecnego początku sezonu, czyli Messiego.

Liderem La Liga jest jednak Sevilla. Jedyny gol na Mendizorrotza Stadium padł w 37. minucie. Jordan ustawił piłkę 20 m od bramki gospodarzy, a dwóch jego kolegów z zespołu stanęło przed murem i zanim wykonawca kopnął piłkę machali podniesionymi rękoma, by utrudnić widoczność bramkarzowi Fernando Pacheco. Trudno ocenić, na ile im się to udało, ale 25-letni pomocnik, który latem trafił do Sevilli z Eibar, przymierzył idealnie i lecąca nad murem piłka zatrzymała się dopiero w siatce.

Skrót meczu do obejrzenia w Youtube

To trzecia wygrana Sevilli, a druga po trafieniu Jordana. Jedynego gola zdobył też 23 sierpnia w wyjazdowej potyczce z Granadą. Od czerwca piłkarzy Sevilli trenuje Julen Lopetegui, który przed rokiem został zwolniony przez federację z funkcji selekcjonera tuż przed rozpoczęciem mundialu w Rosji za to, że podpisał kontrakt z Realem Madryt, a później - po niespełna czterech miesiącach - "podziękowano" mu w stołecznym klubie.

Za tydzień lider podejmie właśnie "Królewskich", którzy podobnie jak Atheltic Bilbao mają osiem punktów i zajmują trzecią lokatę. Drugie jest Atletico Madryt, choć w sobotę doznało pierwszej porażki w sezonie - 0:2 z Realem Sociedad San Sebastian. Zespół Zinedine'a Zidane'a w sobotę wygrał z Levante 3:2. Do końcowego gwizdka nie mógł jednak być pewny sukcesu, choć już do przerwy wygrywał 3:0.