Starsi i wielu młodych też znają doskonale komediowy tryptyk z Pawlakiem i Kargulem w rolach głównych. W pierwszym odcinku „Nie ma mocnych” miał miejsce słynny proces o kota, na którym „Kaźmierz” karabinem wyrok wykonał. Pół wieku temu proces śmieszył, współcześnie byłby jednym z głośniejszych, a Pawlak miałby spore szanse trafić do więzienia za zabicie zwierzęcia. Kargula czekałby podobny los za znęcanie się i trzymanie kota na sznurku. Dziś trudno uwierzyć, że tamten proces w ogóle nie dotyczył cierpień i zgonu kota, tylko zadośćuczynienia za poniesioną stratę. Zmieniają się czasy, prawda? W dobie szybkich łączy kot jest królem Internetu i w ogóle mam wrażenie, że ludzi bardziej bulwersują akty agresji wobec zwierząt niż poniewieranie człowieka. No i w takich czasach przyszło żyć Sławomirowi Cenckiewiczowi, który przegrał ze Sławomirem Nitrasem proces o kota, przepraszam, „mema”. Co więcej, Cenckiewicz nie bawił się w malowanie memów, czyli internetowych komiksów, lecz na portalu Twitter podał dalej mema z Nitrasem. I to „sądowi” wystarczyło, aby uznać pozew i zobowiązać pozwanego do naprawienia szkód, w tym wypłaty 5000 zł zadośćuczynienia. Za każdym razem, gdy zatopiony w patologii „wymiar sprawiedliwości” wydaje tak absurdalny wyrok, człowiek odruchowo krzyczy, że przekroczono wszelkie granice. Błąd! Daję głowę, że już za tydzień ktoś napisze o kolejnej przekroczonej granicy, bo ciągle grząskie bagno chlupie w sądach.