Ostatnie propozycje Prawa i Sprawiedliwości ożywiły dyskusję na temat składek ZUS. Jak pańskim zdaniem powinna wyglądać wysokość oskładkowania przedsiębiorców?

Obecny system ma sporo mankamentów. Przede wszystkim uderza w mniejsze firmy, dla których udział składek w relacji do osiąganego dochodu jest często bardzo wysoki. Zdarza się przecież i tak, że zysku nie ma w ogóle, ale przelewu do ZUS nikt nam nie daruje. Dodatkowo algorytm naliczania wysokości składem może skutkować ich skokowym wzrostem z roku na rok. Z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia w przyszłym roku. Dla mniejszych firm to znowu sytuacja niekorzystna. Krótko mówiąc, obecnie w systemie oskładkowania przedsiębiorców w Polsce jest sporo dziur, które trzeba załatać.

Jak to zrobić?

Przede wszystkim mądrze. Mamy do czynienia z regulacjami bardzo wrażliwymi na zmiany. Jeden niewłaściwy przepis i można wylać dziecko z kąpielą. Sądzę, że rozsądnym byłoby wprowadzenie pewnego progu dochodowego, od którego przedsiębiorca mógłby rozliczać się proporcjonalnie do tego, ile zarabia. Po jego przekroczeniu w grę może wchodzić ryczałtowa wysokość składki, tak aby nie rosła ona do horrendalnych rozmiarów. To zaś z jednej strony byłaby ulga dla mniejszych firm, z drugiej składki nie obciążałby zbytnio szczególnie tych, którzy osiągają wyższy dochód. 

A co w sytuacji, kiedy firma osiągnęła w danym miesiącu ujemny zysk?

Sądzę, że jakaś minimalna wysokość składki musi obowiązywać. Aktualnie bez względu na wynik finansowy trzeba do ZUS przelać około 1300 zł. Oczywiście należy mieć na uwadze, że obecnie przewidzianych jest wiele udogodnień, takich jak ulga na start czy tzw. mały ZUS. Trzeba zatem pamiętać, że początkujący przedsiębiorca nie od razu opłaca pełną składkę. Wielu jednak prędzej czy później musi uiszczać ją w pełnej wysokości. To stanowi bardzo poważną barierę dla osób chcących zacząć własny biznes. Z drugiej strony nie może być przecież tak, że ktoś tych składek nie będzie płacił w ogóle. Jeśli przez pewien czas nie osiąga zysku, powinien regulować przynajmniej składkę zdrowotną. Jednak taka sytuacja nie może obowiązywać w nieskończoność. Taki okres karencji na płacenie pozostałych składek powinien wynosić 6 miesięcy, rozłożony na okres np. 3 lat. Jeśli przedsiębiorca nie radzi sobie przez dłuży czas z osiągnięciem zysku, warto pomyśleć o zakończeniu działalności.

Ma Pan jakieś konkretne rozwiązania?

Szczegóły są bardzo ważne i tutaj dokładne wyliczenia leżą po stronie władz. Kierunek, który przedstawiłem, jest moim zdaniem optymalny. Ale tak jak mówiłem, sprawa jest bardzo poważna i wszelkie rozwiązania prawne muszą być opracowane ze szwajcarską precyzją.