W homilii arcybiskup zauważył, że strach stał się nieodłącznym elementem życia współczesnego człowieka, który – jak mówił hierarcha – chciałby mieć wszystko pod kontrolą i o wszystkim sam decydować.

– Każdy chciałby kontrolować swoje życie, zdrowie, pracę, szkołę, przyszłość – mówił pasterz Kościoła wrocławskiego, dodając: – Już na etapie planowania pojawia się strach. Boimy się, że coś stracimy, że spotka nas coś złego, a życie nie ułoży się tak, jak byśmy tego chcieli. Taka sytuacja – zdaniem arcybiskupa – sprawia, że człowiek niemal bez przerwy wpatruje się w swoje problemy.

– Wielu pyta: „Dlaczego mnie to spotkało?” Jako księża często słyszymy pytania: „Jak ja mam się z tym zmierzyć?” lub „Dlaczego Pan Bóg mnie tak doświadcza?”

– mówił abp Kupny.

W tym kontekście arcybiskup nawiązał do opisu wędrówki Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej. – W pewnym momencie naród ten zaczął narzekać na pokarm, który dostawał od Boga – mówił arcybiskup, dodając, że reakcją Boga na zachowanie Izraelitów było zesłanie jadowitych węży, które kąsały Żydów. – Ktoś mógłby pomyśleć, że to kara za złe zachowanie, ale węże są narzędziem, którym Bóg się posługuje, żeby oderwać uwagę tych ludzi od skupiania się na sobie - tłumaczył metropolita wrocławski. – Pan Bóg poprzez różne sytuacje chce oderwać naszą uwagę od nas samych, powiedzieć nam: „Spójrz na mnie”. Jadowite węże nie były karą zesłaną przez Boga. Patrząc całościowo widzimy, że posłużyły paradoksalnie jako ratunek dla tych ludzi, którzy zaczynali ulegać pokusie strącenia Boga z miejsca, które się Jemu należy – dopowiedział.

Arcybiskup podkreślił, że człowiek współczesny, który – podobnie jak Izraelici – chce mieć wpływ na Boga i dyktować Bogu co jest dobre, a co złe potrzebuje podobnej lekcji.

W dalszej części homilii abp Kupny nawiązał do przeżywanej w całym kraju akcji „Polska pod krzyżem”.

- Potrzebowaliśmy takiej inicjatywy jak „Polska pod Krzyżem”, która nas wszystkich prowadzi pod krzyż, abyśmy z niego czerpali moc do obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, do obrony małżeństwa - jako trwałego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety - do promocji polityki rodzinnej, wspierającej dzietność, gwarantującej prawo rodziców do wychowania własnego potomstwa zgodnie z wyznawaną wiarą i przekonaniami moralnymi

– mówił, tłumacząc, że w święto Podwyższenia Krzyża Świętego w całym kraju Polacy stają pod Chrystusowym krzyżem także, by przepraszać za rosnącą w kraju liczbę ataków na Kościół, na kapłanów i na wiernych, którzy odważnie dają świadectwo swojej wiary.

Przepraszamy Boga za coraz częstsze profanacje i bluźnierstwa, za mowę nienawiści, za szerzenie kłamstwa, fałszywych ideologii i upadek moralności – mówił metropolita.

Na zakończenie arcybiskup przytoczył słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane w 1987 r. na Wawelu. – Pan Bóg nie chce mieć nad nami innej władzy, jak tylko takiej, jaka jest w miłości. Chrystus na krzyżu do niczego cię nie zmusi, nigdy cię nie złamie, on cię tylko kocha tak, że oddaje życie dla ciebie – mówił, dodając, że to nie człowiek, ale Bóg ma mieć wszystko pod kontrolą. – Czasem wydaje nam się, że milczy albo że został pokonany przez zło. Ale to On ostatecznie zwycięża - podsumował.

Ogólnopolska pielgrzymka osób niewidomych i słabowidzących organizowana jest co 2 lata w różnych miastach naszego kraju. Do Trzebnicy przyjechali wierni m.in. z Gdańska, Poznania, Tarnowa, Wejherowa, Warszawy, Siedlec, Częstochowy, Łodzi, Suwałk i Białegostoku.