Pani Halina mieszka przy ulicy Przybyszewskiego na Bielanach w Warszawie. Sytuacja zmieniła się w ubiegłym roku, gdy zmarła jej córka, na którą była zawarta umowa najmu.

„Dowiedzieliśmy się, że możliwość w mieszkania w lokalu komunalnym nie jest dziedziczna, w związku z czym wystąpiliśmy z prośbą o podpisanie umowy na babcię.  Wypełniliśmy wszystkie niezbędne dokumenty i czekaliśmy na odpowiedź. Cały ten proces trwał bardzo długo” – opisuje Sławomir, wnuk pani Haliny.

Mijały miesiące, w końcu przyszła odpowiedź.

– Okazało się, że babcia spełnia większość warunków, ale powierzchnia mieszkalna lokalu dla gospodarstwa jednoosobowego nie może przekraczać 30 metrów kwadratowych. W tym lokalu wynosi ona 30,15 m kw.

– dodaje nasz rozmówca, zaznaczając o jak niewielką powierzchnię przekroczono „normę”.

Urząd Miasta w odpowiedzi poinformował również, że pani Halina została wpisana na listę osób oczekujących na najem lokalu innego niż dotychczas zajmowany.

„Moja babcia ma 85 lat, mieszka tu od 23 lat, jest schorowana, a urząd chce ją na starość przenieść w inne miejsce” – obawiał się wnuk pani Haliny.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy zastępcę burmistrza dzielnicy Bielany, Włodzimierza Piątkowskiego, który sprawuje nadzór m.in. nad działalnością Wydziału Zasobów Lokalowych oraz Wydziału Nieruchomości. Podczas pierwszej rozmowy wiceburmistrz postawił sprawę jednoznacznie. Problem określają przepisy.

– Ta sprawa była podnoszona przy różnego typu interwencjach. Dziś mamy przepis prawa miejscowego 30 m kw. i na chwilę obecną w tym stanie prawnym nie ma możliwości w jakikolwiek sposób zmiany rozstrzygnięcia sprawy

– powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl Piątkowski.

Wiceburmistrz zaznaczył, że w tym wypadku nie ma możliwości o odmowie najmu.

– Przepis prawa mówi jasno – 30 metrów kwadratowych. Ja nie jestem w stanie uchylić czy zmienić tej normy – tłumaczył nam samorządowiec.

Podczas kolejnej rozmowy zastępca burmistrza podał, że pani Halina widniała w rejestrach dotyczących zamieszkania od dłuższego czasu. Pytany o to, do kiedy 85-latka może mieszkać w dotychczasowym lokalu odpowiedział:

„To postępowanie, które się toczy zostało wszczęte z wniosku mieszkańca. Pani Halina ma nadal dach nad głową, ma bezpieczne zamieszkanie i na zamieszkiwanie jej nie wpływają skargi, lokal jest utrzymywany prawidłowo, więc nie ma dzisiaj przesłanek do tego, by żeby w jakikolwiek sposób urząd występował do sądu o eksmisję”

– zaznaczył Włodzimierz Piątkowski.

Wiceburmistrz sugeruje, że wszystko zakończy się optymistycznie. Póki co urzędnicy uspakajają, że pani Halina nie musi się niczym martwić. Ale decyzja nie została wydana.