I nie będę przywoływał nazwisk ludzi, którzy tak mówią, bo wielu z nich o to tylko chodzi. Oni przecież znani są z tego, że są znani, więc szkoda zaspokajać ich potrzebę czytania o sobie w jakimkolwiek kontekście. Część tzw. celebrytów pluje na nas, bo niczego innego nie potrafi robić, bo już nie wystarcza pokazanie gołego tyłka, żeby być znanym. Szkoda tylko, że w tę narrację wpisuje się Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera, która ledwo zaczęła snuć swój sen o potędze, a już zdążyła obrazić uczestników spotkań z Jarosławem Kaczyńskim, który ponoć „używa słów niezrozumiałych w większości dla jego elektoratu, podwyższając swój autorytet”. Szkoda tylko, że zapatrzona w lustro nie ma czasu rozejrzeć się wokół siebie.