Jak potwierdziła Kowalik-Kosińska, dziesięciu aktywistów Greenpeace spędziło noc na dźwigach w terminalu węglowym Portu Gdańsk.

W środę wieczorem rzecznik informowała, że po akcji mediacyjnej i innych działaniach policji łącznie już 18 osób zeszło z dźwigów. Zostali zatrzymani przez policjantów i przewiezieni do jednostek policji celem złożenia wyjaśnień. Ewentualne zarzuty będą wynikały z ustaleń funkcjonariuszy.

Rzecznik prasowa dodała, że policja nadal jest na miejscu, zabezpiecza teren i kontynuuje akcję mediacyjną w stosunku do pozostałych osób na żurawiach.

W środę rano, działacze Greenpeace wspięli się na dźwigi w terminalu węglowym portu w Gdańsku i zatrzymali ich pracę.

W miejscu wtargnięcia aktywistów za ochronę obiektów odpowiada niezależna od Zarządu Morskiego Portu Gdańsk spółka Przedsiębiorstwo Przeładunkowo–Składowe Port Północny - oświadczyły w środę władze ZMPG. We wtorek do prokuratury wpłynęły akta sprawy, dotyczącej dwojga obcokrajowców z Greenpeace, zatrzymanych przez Morski Oddział Straży Granicznej, w związku z blokadą przez tę organizację ekologiczną w gdańskim porcie statku z transportem węgla z Mozambiku.

Zatrzymane przez funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku osoby, to obywatel Hiszpanii, kapitan żaglowca "Rainbow Warrior", należącego do Greenpeace oraz aktywistka tej organizacji z Austrii, która pływała na pontonie w porcie. Są oni podejrzewani o naruszenie przepisów bezpieczeństwa żeglugi i ustawy o straży granicznej.