Na ostatnim w tej kadencji posiedzeniu Sejmu posłowie odrzucili wniosek opozycji o wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W programie "Jedziemy" wiceminister Michał Wójcik zapytany został, dlaczego Platforma Obywatelska złożyła taki wniosek.

Dlatego, że chcą zagłuszyć sumienie. Przez wiele lat nie zrobili tego, co zrobiliśmy przez 4 lata

- odpowiedział wiceminister sprawiedliwości, przypominając swoje słowa z mównicy Sejmowej. Padły tam m.in. przypomnienia dotyczące afer z czasów rządów PO-PSL.

Zastanawiające jest, jak wówczas zachowała się kandydatka na premiera z ramienia Koalicji Obywatelskiej.

Kiedy wymieniałem te różnego rodzaju afery Platformy Obywatelskiej, pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska opuściła salę. W momencie gdy dyskutujemy merytorycznie, to ona wstaje i opuszcza salę. Być może dlatego, że nie chce słuchać o tych wszystkich aferach

- mówi.

Redaktor Michał Rachoń zapytał również o tzw. aferę hejterską. Wiceminister Wójcik jeszcze raz zaznaczył, że Zbigniew Ziobro nie wiedział o tym, co działo się w prywatnych rozmowach sędziów. Czy mógł zareagować wcześniej?

Gdyby wiedział o tej aferze, to tak, ale nie wiedział o tym. Nie wiedział o rozmowach prywatnych, które były prowadzone na prywatnych forach pomiędzy sędziami. Minister Ziobro podjął natychmiastową decyzję. Tego nie było w czasach Platformy

- wyjaśnił.

Dodał przy tym, że kolejna afera związana z hejtem wybuchła w Inowrocławiu.Tam jednym z jej głównych bohaterów jest Krzysztof Brejza, poseł PO-KO.

Rozmawiamy o hejcie, a jeżeli to, żeby oczerniać swoich przeciwników politycznych, to jest to niewyobrażalny skandal. Jeżeli pan Brejza jest kandydatem na ministra sprawiedliwości, to niech jednoznacznie pan Schetyna się odniesie do tego

- skwitował.