W środę biało-czerwoni trenowali na bocznym boisku kompleksu Oriental Sports Center w Szanghaju. Regeneracja, rozciąganie, przebieżka, trochę rzutów na kosze. Nie były ćwiczone zagrywki pod konkretnego rywala, bo jeszcze nie był znamy.

W hali głównej trwały przygotowania do meczu Czechy – Australia, który miał wyłonić ich przeciwnika w czwartkowym spotkaniu o miejsca 5-8, także w tym obiekcie. Zakończył się zwycięstwem drużyny z antypodów i to ona zagra w półfinale z Hiszpanią.

W przypadku zwycięstwa Polaków może dojść do starcia z USA. Amerykanie niespodziewanie przegrali bowiem z Francją.

Nazajutrz po meczu z Hiszpanami, a dzień przed spotkaniem z Czechami zawodnicy jeszcze komentowali wtorkową przegraną. Mówili o klasie rywala, zespołu z czołówki światowej, z zawodnikami z przeszłością w NBA, który znów nie dał sobie odebrać zwycięstwa.

Walczyliśmy, ale nie udało się ich pokonać. Mimo wszystko możemy jednak stanąć z podniesioną głowę, bo nie był to jakiś blamaż. Mamy dwa mecze, żeby jeszcze coś ugrać

– zaznaczył Mateusz Ponitka. Po pomeczowej analizie w zespole pojawił się także niedosyt. 

Obejrzeliśmy wideo z tego meczu, widzieliśmy, co mogliśmy zrobić lepiej. Dlatego ten niedosyt. Może gdybyśmy nie popełnili kilku błędów, mecz skończyłby się inaczej

– zastanawiał się Michał Sokołowski, który przyznał, że od wielu znajomych i kibiców z kraju odebrał krzepiące sygnały.

Odzew z Polski po meczu z Hiszpania był pozytywny. Cieszy mnie to, że w kraju nie było wstydu, że przegraliśmy, bo to była porażka po walce.

W czwartkowym meczu z Czechami najważniejsze będzie zneutralizować poczynania na boisku ich najlepszego zawodnika, występującego w NBA w Chicago Bulls Tomasa Satoransky’ego. Czechy to największa obok Polski rewelacja chińskiego mundialu.

Wyszli z mocnej grupy, w drugiej rundzie też nie mieli łatwych rywali, a poradzili sobie. Myślę, że może mieli nawet trudniejszą drogę do ćwierćfinału niż my. Jestem zaskoczony ich postawą. Nie przypuszczałem, że mogą tak daleko zajść. Grają fajny basket

– ocenił Sokołowski.

Mamy szanse ich pokonać, ale musimy zagrać co najmniej tak dobrze jak z Rosją czy Chinami i dołożyć do tego jeszcze wyższą skuteczność

– dodał Ponitka.

Czwartkowy mecz Polska - Czechy w Szanghaju rozpocznie się o godz. 15.00 czasu polskiego.