Papież Jan Paweł II szczególnie ukochał góry. Włoskie Dolomity przez lata zastępowały mu rodzime Tatry. - Te góry prowadzą do powstania pragnienia w sercu, aby podnieść ducha ku temu, co wzniosłe - mówił papież-Polak o tym włoskim masywie. W hołdzie Janowi Pawłowi II w Dolomitach zostanie postawiony już niedługo 18-metrowy krzyż, wykonany przez włoskiego rzeźbiarza Andreę Trisciuzziego. 

W miejscu, w którym stanie krucyfiks, odprawiona została msza święta z udziałem włoskich, polskich oraz hiszpańskich duchownych. Uczestniczył w niej również metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski, który do Włoch przybył na zaproszenie biskupa Werony, Giuseppe Zentiego

W homilii, metropolita krakowski rozwinął „teologię gór” Jana Pawła II. Zaznaczył, że Ojciec Święty doświadczał podczas swoich wędrówek fizycznych i duchowych aspektów zdobywania kolejnych szczytów.

– Było to najpierw doświadczenie trudu wyrywania się z nizin ku górze – co zawsze wiąże się z osobistym wysiłkiem, ale również ze szczególną duchową nagrodą, przeżywaną w chwili, gdy osiągnie się upragniony szczyt.

Papież Polak wielokrotnie zaznaczał, że góry to nie tylko wspaniałe widoki, ale prawdziwa szkoła życia i pokory, a także miejsce, w którym człowiek zmaga się z prawdą o samym sobie. Powtarzał również, że, trzeba patrzeć na świat „oczyma czystymi pełnymi zdumienia”.

– To czyste spojrzenie oczu, rodzące wewnętrzne zdumienie, daje najpierw człowiekowi możliwość przeżycia „ciszy kontemplacji”, która prowadzi do „oczarowania pięknem” przyrody. Z kolei właśnie to oczarowanie staje się dla człowieka warunkiem prawdziwego „odnalezienia siebie”.

Arcybiskup Jędraszewski zwrócił uwagę, że w górach duch człowieka niejako przekracza siebie, zwracając się w kierunku transcendencji. Biblia traktuje góry jako miejsce szczególnego spotkania z Bogiem, a Jan Paweł II podkreślał, że właśnie tam, człowiek ma możliwość usłyszeć wewnętrzne echo Bożego głosu: „Góry są wyrazistym symbolem wędrówki ducha, powołanego, aby wznosić się z ziemi ku niebu, ku spotkaniu z Bogiem (…) W ciszy tych gór Bóg objawia się i z wyżyn ukazuje błądzącym światło swej prawdy, aby mogli powrócić na drogę sprawiedliwości”.

Na zakończenie, metropolita zacytował fragment „Tryptyku rzymskiego”, w którym Ojciec Święty zawarł osobiste świadectwo rozumienia Boga jako Źródła:

„Jeśli chcesz znaleźć źródło, / musisz iść w góry, pod prąd./ Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj, / wiesz, że ono musi tu gdzieś być –/ Gdzie jesteś, źródło?…  Gdzie jesteś, źródło?!/ Cisza…/ Strumieniu, leśny strumieniu, / odsłoń mi tajemnicę/ swego początku!/ (Cisza – dlaczego milczysz?/ Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)/ Pozwól mi wargi umoczyć/ w źródlanej wodzie/ odczuć świeżość, / ożywczą świeżość”.