Jarosław Kaczyński w radiowej Jedynce odniósł się do swojej wypowiedzi z konwencji w Lublinie, którą krytykowała opozycja, m.in. kandydatka KO na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska. Prezes PiS mówił wówczas, że "rodzinę widzimy tak, jak tutaj, jedna kobieta, jeden mężczyzna w stałym związku i ich dzieci". Zdaniem Kidawy-Błońskiej Kaczyński "odebrał prawo matce samotnie wychowującej dziecko do tego, żeby czuła się jak rodzina".

Prezes PiS podkreślił, że "nie da się w każdej wypowiedzi powiedzieć wszystkiego". Wyjaśnił, że chciał w ten sposób bronić tradycyjnego modelu rodziny.

My, oczywiście, jesteśmy w pełni za szacunkiem dla kobiet - bo to są zwykle kobiety, ale zdarzają się i mężczyźni - którzy dzieci wychowują samotnie"

- zapewnił.

Natomiast uważamy, że to, co jest fundamentem naszej cywilizacji, czyli ten trwały związek między mężczyzną a kobietą i dziećmi, które przychodzą z tego związku na świat, jest czymś niezwykle cennym i to właśnie w tym wymiarze cywilizacyjnym"

- powiedział Kaczyński.

Jak zaznaczył, ta cywilizacja miała "różne wady" i trudne momenty, ale "niewątpliwie w dziejach świata jest najbardziej życzliwa człowiekowi". "Mówię tu o cywilizacji chrześcijańskiej" - doprecyzował. Według prezesa PiS, to jest kwestia, której "nie można w oparciu o fakty dyskutować". Podkreślił przy tym, że jego ugrupowanie chce tej cywilizacji bronić, a nie "zniszczyć".

W ocenie Kaczyńskiego, to wielka różnica między PiS a bardzo dużą częścią politycznych przeciwników partii. Jak dodał, ma na myśli zarówno tych, którzy wprost deklarują zniszczenie tego modelu cywilizacyjnego, jak i tych, którzy "nie mówią tego wprost, ale czasem się wykręcają, zmieniają zdanie, ale tak naprawdę ten kierunek akceptują".

Otóż my nie akceptujemy. Uważamy, że możemy się przed tym obronić, uważamy, że to jest w interesie nas wszystkich. W interesie tego, żeby i to pokolenie, czy te pokolenia, które dzisiaj żyją i te które będą żyły w przyszłości, mogły żyć w takim świecie życzliwym

- powiedział prezes PiS.

Katarzyna Gójska przytoczyła również wypowiedź Kidawy-Błońskiej, która była pytana w TVN24 o adopcje dzieci przez pary homoseksualne. "To jest jeszcze długa rozmowa przed nami i to nie jest jeszcze ten czas" - zaznaczyła. W ocenie prowadzącej rozmowę, miało to nawiązywać do wypowiedzi wiceprezydenta stolicy Pawła Rabieja, który mówił o wprowadzenia związków partnerskich, a w dalszej przyszłości także o możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Kaczyński powiedział, że cieszy się szczerością Kidawy-Błońskiej, ponieważ - jak zauważył - "inni się wykręcają".

Plan Rabieja ma być realizowany. Dzieci mają być przedmiotami, które są potrzebne komuś, nie wiem do czego, można chyba powiedzieć, że do zabawy"

- powiedział. "My będziemy bronić się przed realizacją tego planu i będziemy bronić się bardzo zdecydowanie" - zadeklarował.

Te wybory dotyczą spraw gospodarczych, społecznych, spraw związanych z płacami, dochodami zwykłych ludzi (...), ale to jest także kwestia cywilizacyjna, kwestia dotycząca modelu życia u samych podstaw, bo rodzina to są same podstawy tego modelu życia

- stwierdził szef PiS.

W marcu Rabiej, który otwarcie przyznaje się do bycia homoseksualistą, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" poruszał m.in. temat adopcji dzieci przez pary homoseksualne. "Chciałbym zawrzeć związek partnerski, a jeśli byłaby równość małżeńska, to i małżeństwo. Jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych, bo jest to rozwiązanie w gruncie rzeczy bardzo konserwatywne. W sytuacji, w której trudno ludziom być ze sobą, nie chcą budować relacji opartej na zaufaniu, tworzenie takich małżeństw sprzyja stabilizacji społecznej" - mówił wówczas Rabiej.

W wielu krajach adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dozwolona i nie spowodowała trzęsienia ziemi, nie mogę jednak abstrahować od sytuacji polskiej"

- mówił w "DGP". "Nie jestem zwolennikiem zmieniania społeczeństwa na siłę, więc jestem za etapowaniem: najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci" - dodał. "Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie to nie jest samo zło, że nie niszczą tkanki społecznej i polskiej rodziny. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją" - podkreślił Rabiej.