W momencie, kiedy konwencja PiS rozbiła narrację PO z poprzedniego dnia w proch i pył, Schetyna po prostu ogłosił kapitulację w stylu samego Sienkiewicza (Henryka). Kiedy obietnice Koalicji Obywatelskiej zostały, jak to pisze młodzież, zaorane, zwłaszcza że składała je władza realna, a nie wirtualna, jak to ma miejsce w przypadku Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, nie pozostało mu nic innego. Trudno nie skojarzyć bowiem wpisu Schetyny z tekstem Kmicica z „Potopu” i jego słynnym: „Kończ, waść! Wstydu oszczędź!”. Kmicic w ten sposób prosi w czasie pojedynku Michała Wołodyjowskiego o to, żeby przestał go ośmieszać i wykonał wreszcie coup de gras, czyli cios łaski, bo widzi, że na szable mu nie sprosta. W przypadku polityków PO najlepiej wychodzą im kampanijne potknięcia, może więc kapitulacji nie było, a tylko dały o sobie znać podświadomość i znajomość lektur?