Już wiemy, że Władysław Kosiniak-Kamysz w kampanii wyborczej jest gotów nawet zaprezentować swoje "kocie ruchy". Ale PSL poszło o kolejny krok dalej. Stworzyli grę komputerową, w której... trzeba zgadzać się z szefem ludowców.

W grze możemy przekonać się, jak tam gdzie "na razie jest ściernisko, może powstać San Francisco". Dzięki decyzjom gracza, wybierającego ścieżkę rozwoju - według PSL - na mapce pojawiają się sztabki złota, ruch drogowy, stragany z żywnością prosto od rolnika, czy sanitariuszka ochoczo przemierzająca teren.

Za każdym razem zaś, gdy nie zdecydujemy się na propozycję ludowców, okolica pozostaje pusta. Sielska melodia, pastelowe barwy i spokojny ton prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego mają graczom wskazywać proste rozwiązania - zgodne oczywiście z poglądami ludowców. 

Wiceprezes partii, Urszula Pasławska zaznaczyła, że ludowcy chcą w ten sposób dotrzeć do młodych ludzi i zwiększyć ich zainteresowanie polityką.

Cóż, jedni proponują konkretne rozwiązania dla Polaków, a inni wolą w tym czasie grać w gry... Czy to jednak dobry sposób na pozyskiwanie wyborców?