Czasami słyszę liberałów, którzy mówią, że polskie rolnictwo jest kulą u nogi, bo jest za drobne, bo jest za dużo małych gospodarstw. To tak, jakbym słyszał Lenina, który mówi, że idea jest dobra, tylko naród do niej nie dorósł. Tak samo jest z rolnictwem. W wielu krajach Europy dominują gospodarstwa nieduże, takie które mają po paręnaście i nieco więcej hektarów, np. Austria, Bawaria,część Włoch, część Francji. Do rzadkości należy w Europie, żeby ktoś miał bardzo duże gospodarstwo

- mówił na V Nadzwyczajnym Zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" w Sulejowie minister rolnictwa Jan Ardanowski.

Jak wykazywał, w Polsce mamy strukturę złożoną. "Jesteśmy krajem, który nie może mieć jednego modelu, ale chcemy, żeby rolnictwo utrzymało również mniejsze gospodarstwa, żeby ich nie likwidować".  

Mniejsze gospodarstwa nie tylko odegrały wielką rolę w zwalczaniu komunizmu i dzięki nim komuna dokonała mniejszego spustoszenia. Rolnictwo jest elementem ekonomii obszarów wiejskich. Samo ich nie utrzyma ale pozostaje ważnym elementem. To zatem nie tylko zobowiązanie moralne

- podkreślił.

Natomiast, zdaniem Ardanowskiego, najważniejsze jest to, że "my chcemy, żeby ludzie w Polsce mieszkali na terenie całego kraju, również w mniejszych miejscowościach, na wsi, tam gdzie ktoś chce".

To jest niepodważalne prawo: każdy może mieszkać tam, gdzie chce, a rolą państwa jest dawać każdemu równą szansę na rozwój i poprawę warunków życia

- dodał.

Do tego zaś "jest niezbędna infrastruktura, m.in. wodociągi, kanalizacja, szerokopasmowy internet, dobre drogi lokalne". 

Polakom mieszkającym na wsiach trzeba zapewnić zatem środki, żeby mogli realizować swoje aspiracje i marzenia. I taki priorytet oraz program ma PiS

- przypomniał.