Schetyna podkreślił, że Rada Krajowa głosowała nad listą 920 kandydatów w wyborach do Sejmu i 80 kandydatów w wyborach do Senatu. Zaznaczył, że kandydaci będą przedstawiani codziennie przez całą kampanię wyborczą.

Będziemy wszędzie - w każdej gminie, w każdym powiecie, w każdym regionie, wszędzie, ale żeby to robić musimy przegłosować kandydatów"

- mówił.

Lider PO zaprosił na scenę również "jedynki" Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu w poszczególnych okręgach. Ci kandydaci byli prezentowani już pod koniec lipca. Zmiana nastąpiła w okręgu nr 4 Bydgoszcz - posła Krzysztofa Brejzę na czele listy zastąpił były europoseł Tadeusz Zwiefka.

Brejza, pytany o tę zmianę, stwierdził, że październikowe wybory będą najważniejszymi wyborami od 1989 r.

W 1989 r. wszystko zaczęło się od Senatu. Startuję do Senatu, bo trzeba walczyć o każdy mandat. 51 to jest minimum. Zjednoczona opozycja musi mieć większość w Senacie, stąd start do Senatu

- oświadczył.

Mój okręg, okręg nakielsko-inowrocławcko-żniński (okręg nr 10) jest okręgiem frontowym. W moim mieście Koalicja uzyskuje rekordowe wyniki, na prowincji, na terenach wiejskich jest trochę gorzej, ale popracujemy nad tym

- dodał.

Schetyna zaprosił na scenę także niektórych szefów struktur regionalnych, którzy - jak mówił - "zrobili miejsce" na liście innym kandydatom, w tym Rafała Grupińskiego, Aleksandra Miszalskiego, Arkadiusza Myrchę.

Myrcha miał mieć 3. miejsce na toruńskiej liście KO, jednak po awanturze dostała je Iwona Hartwich, liderka "apolitycznego" strajku niepełnosprawnych w Sejmie. Lokalne media informują, że ostatecznie Myrcha dostał miejsce drugie, bo ze startu zrezygnowała była poseł PO i obecna wiceprezydent Włocławka Domicela Kopaczewska.