Dziś rano pod otwór Jaskini Wielkiej Śnieżnej przetransportowano na pokładzie śmigłowca kolejną grupę ratowników TOPR oraz Państwowej Straży Pożarnej z Krakowa wraz z niezbędnym sprzętem, biorących udział w akcji ratunkowej dwóch grotołazów, których uwięziła woda. Pierwsza grupa ratowników wyruszyła na pomoc w sobotę wieczorem, ale nie udało im się nawiązać kontaktu z poszkodowanymi.

Jak powiedział twórca i pierwszy naczelnik Grupy Jurajskiej GOPR Piotr van der Coghen, "musimy mieć świadomość, że akcje ratunkowe w jaskiniach to najtrudniejsze akcje w górach, w których nie ma możliwości chociażby wsparcia technicznego".

Kiedy akcja ratunkowa odbywa się na otwartych terenach, przy sprzyjającej pogodzie, to możemy użyć śmigłowca. W jaskiniach nie ma możliwości wsparcia technicznego tego typu, wobec czego wszystko zależy od sprawności ratowników"

- wyjaśnił. "A pamiętajmy o tym, że im dalej, im głębiej w jaskiniach toczy się akcja, tym więcej potrzeba chociażby sprzętu alpinistycznego, lin i tak dalej" - dodał.

W opinii van der Coghena, w takiej sytuacji ratownicy "są zdani właściwie sami na siebie". "Trudno jest oceniać akcję, nie będąc tam, na miejscu, ale pamiętajmy, że do akcji jaskiniowych potrzeba bardzo wielu ludzi i bardzo często bardzo dużo czasu - wszystko zależy od miejsca, w którym są poszkodowani i od ewentualnych urazów, stanu zdrowia. Trudno jest przewidywać cokolwiek" - wskazał.

Van der Coghen zwrócił również uwagę na zróżnicowany teren jaskiń, w których "są ogromne komory, ale są też bardzo wąskie korytarze". "Czasami tak wąskie, że grotołazi i ratownicy w czasie akcji ratunkowych muszą się poruszać, pełzając. Przy ciasnych, wąskich korytarzach do pokonania na przykład transport poszkodowanego jest bardzo trudny i skomplikowany" - wyjaśnił.

W jego ocenie największą szansą dla uwięzionych jest to, że "mamy jedno z najlepszych pogotowi górskich w Europie". Jednak, jak dodał, wiele zależy również od ewentualnych urazów, jakie mogli odnieść poszkodowani, a także od odzieży, jaką mają na sobie. Ważna jest także fizyczna i psychiczna odporność tych osób.

"Każda akcja zależy od bardzo wielu czynników. Niekoniecznie odległość miejsca może być kluczowa - nie stanowi bynajmniej ułatwienia, ale może nie być kluczowa. Wszystko zależy od ciągu korytarzy, które czekają na tych, którzy będą wracali, ewentualnie na tych, którzy będą transportowali ofiarę" - podkreślił van der Coghen.

Jaskinia Wielka Śnieżna to najdłuższa i najgłębsza jaskinia w Tatrach. Długość jej korytarzy wynosi niemal 24 km, choć nie wszystkie z nich zostały dokładnie zbadane. Jest to jaskinia o skomplikowanych, wąskich korytarzach i przesmykach, która posiada kilka otworów wejściowych.