15 stycznia br. na ręce ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego został złożony projekt ustawy o zawodzie farmaceuty. Nowe przepisy mają doprowadzić do sytuacji, że wizyta w aptece będzie przybierała postać przeglądu lekowego, czyli analizy stosowanych przez pacjenta leków pod kątem wyeliminowania ewentualnego dublowania medykamentów z tą samą substancją czynną, ale o innej nazwie handlowej, a także błędów w dawkowaniu czy zażywaniu leków. W projekcie ustawy znalazł się również zapis umożliwiający farmaceucie wystawianie recept kontynuujących terapię, podanie leków w wyjątkowych sytuacjach czy wykonanie szczepień ochronnych.

Jednak przepisy, które miały zrewolucjonizować pracę aptekarzy, mogą doprowadzić do powstania uprzywilejowanych grup w tym zawodzie. Nowe prawo dawałoby samorządowi aptekarskiemu – czyli jednostce, która powinna reprezentować interesy zawodowe farmaceutów – ogromną władzę nad każdym właścicielem apteki. Samorząd aptekarski otrzymałby m.in. uprawnienia do wyboru miejsca odbywania praktyk przez studentów farmacji, wydawania zezwoleń potrzebnych do objęcia funkcji kierowniczych, a nawet mógłby cofnąć prawo do wykonywania zawodu. Ponadto organ ten miałby ogromny wpływ na otwieranie i zamykanie aptek, dzięki przepisowi obligującemu inspekcję farmaceutyczną do włączania samorządu do każdej tego typu procedury.

Instytucją, która w szczególny sposób naciska na szybkie uchwalenie nowych praw, jest Naczelna Rada Aptekarska, której przedstawiciele wchodzą w skład samorządów aptekarskich.
Swoje obawy co do kształtu ustawy o zawodzie farmaceuty wyrazili również Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej.

„Sama idea uregulowania zasad wykonywania zawodu farmaceuty w odrębnej ustawie jest słuszna, natomiast należy zwrócić uwagę na wiele niejasności i nieścisłości prowadzących do wniosku, że planowane nowe uprawnienia oraz zasady ich wykonywania nie zostały w pełni dopracowane”.
- napisali przedstawiciele PRP w komunikacie opublikowanym na portalu RynekZdrowia.pl.