Wicemistrzowie Polski w ubiegłym tygodniu w starciu z Atromitosem na Łazienkowskiej pokazali się z dobrej strony. Stworzyli sporo sytuacji, m.in. dwukrotnie trafili w poprzeczkę, jednak nie zdołali zdobyć ani jednego gola i bezbramkowo zremisowali.

Obserwowaliśmy Atromitos i spodziewaliśmy się zespołu, który będzie czekał w niskiej defensywie na wyjście z kontratakiem, bo to najgroźniejsza opcja rywali. Zapobiegaliśmy temu. Na własnym terenie mogą być bardziej agresywni. Pozytywem jest fakt, że dochodzimy do sytuacji podbramkowych. Gole przyjdą, jeśli będą okazje i to jest kwestia czasu oraz przełamania. Plusem jest też to, że nie tracimy goli

- powiedział po pierwszym meczu trener Aleksandar Vukovic.

Legia jest faworytem do awansu. Jeżeli przegra Polski w Lidze Europy nie będzie reprezentować żaden klub. O Lidze Mistrzów nawet nie wspominamy

Szansa awansu jest tym większa, że w Atromitosie doszło latem do wielu zmian kadrowych. Z drużyny odszedł m.in. najlepszy strzelec greckiej ekstraklasy Efthymios Koulouris (19 goli w sezonie zasadniczym). Skuteczny napastnik przeszedł do Toulouse i już w pierwszej kolejce francuskiej ekstraklasy zdobył bramkę.

Legia jednak nie wystąpi w Grecji w optymalnym składzie. Na rewanż do Aten nie poleciał Domagoj Antolić, który narzeka na uraz.

Zwycięzca rywalizacji Legii z Atromitosem zmierzy się w czwartej, ostatniej rundzie kwalifikacji z lepszym z pary Rangers FC (Szkocja) - FC Midtjylland (Dania). Znacznie bliżej awansu jest zespół z Glasgow, który na wyjeździe wygrał 4:2.

Mecz w środę o 18:00, Transmisja TVP Sport