Sprawca, który biegał po skrzyżowaniu i usiłował zadać rany nożem także innym ludziom, został aresztowany; wcześniej przed kolejnymi napaściami powstrzymali go przechodnie. Według świadków i policji krzyczał "Allahu akbar" oraz "zastrzelcie mnie".

Policja nie wyjawiła dotąd tożsamości tego 21-letniego napastnika, który miał przy sobie nóż rzeźniczy oraz pendrive; na urządzeniu zapisane były informacje na temat śmiertelnych ataków w USA i Nowej Zelandii. Komisarz stanowej policji Mick Fuller poinformował, że choć napastnik miał związki z pewnymi ideologiami o charakterze terrorystycznym, najprawdopodobniej nie działał na zlecenie żadnej organizacji terrorystycznej. Sprawa na razie nie jest rozpatrywana jako akt terroru, ale - dodał Fuller - klasyfikacja tego przestępstwa może być zmieniona wraz z kontynuowaniem śledztwa.

Komisarz poinformował również, że napastnikowi najprawdopodobniej zostaną postawione zarzuty zabójstwa i napaści oraz - być może potem - zarzuty o charakterze terrorystycznym. Dodał, że mężczyzna miał w przeszłości problemy psychiczne.

Fuller jednocześnie powiedział, że choć sprawca był wcześniej znany policji, jego przestępcza przeszłość "była niczym w porównaniu do wagi zbrodni, które popełnił" we wtorek.

Ranna kobieta została przewieziona do szpitala, a jej stan jest stabilny. Na razie nie poinformowano, jaka była przyczyna śmierci zabitej 21-latki, jednak policja podała, że schwytany napastnik jest odpowiedzialny za oba ataki. Ze wstępnych informacji wynika, że obie kobiety w żaden sposób nie były ze sobą powiązane.

Funkcjonariusze prowadzą obecnie przeszukanie w leżącym pod Sydney domu, gdzie nożownik mieszkał z rodzicami.

Przechodniom, którzy unieszkodliwili nożownika przy użyciu krzeseł, rur i skrzynek, podziękowała policja oraz premier Scott Morrison. "Napastnik jest teraz w areszcie dzięki odważnym czynom tych, którzy byli na miejscu zdarzenia i byli zdolni (...) go powstrzymać" - powiedział szef australijskiego rządu.