Jeżeli w Polsce ich się wspomina, to głównie wojska ukraińskiego atamana Symona Petlury. Ale po polskiej stronie walczyli też biali Rosjanie, białoruscy patrioci i przedstawiciele innych narodów dawnego imperium rosyjskiego. Należy się im pamięć Polski i Polaków. Zwłaszcza że wielu z nich spotkał po tamtej wojnie gorzki los. Zwycięstwo nad bolszewikami było połowiczne, nie powstały wszak niepodległa Białoruś i Ukraina. Tym bardziej nie było już możliwości odbicia Rosji z rąk bolszewików. Zresztą i wcześniej, gdy była na to być może jakaś szansa, Piłsudski nie chciał ryzykować w obliczu niestety nieprzejednanej wobec niepodległości Polski postawy dowódców białych. Niezależnie jednak od tego wszystkiego to polsko-rosyjsko-ukraińsko-białoruskie braterstwo broni wobec zła wcielonego, jakim był bolszewizm, to piękny rozdział wspólnej historii.